Archiwa tagu: Światowe Dni Młodzieży

Papież, który wytrącił mnie z równowagi

Fot: Jacek Taran

Fot: Jacek Taran

Papież przez cały swój pontyfikat apeluje do chrześcijan, żeby ich wiara nie polegała tylko na nawracaniu, prozelityzmie i ewangelizowaniu. Na tym oczywiście też. Ale drugi wymiar to społeczne zaangażowanie. Niezgoda na wykluczenie społeczne. Niezgoda na głód. Chrześcijanin brzydzi się wyzyskiem i niesprawiedliwością. Jak mówi siostra Małgorzata Chmielewska, chrześcijaństwo polega na posunięciu się na ławce życia. Papież nie rozróżnia uchodźców wojennych i imigrantów ekonomicznych. Mówi o tych, którzy uciekają przed wojną, ale też o tych, którym źle się żyje, cierpią głód, nie mają pracy, uciekają do innego, lepszego – ich zdaniem – życia. Jak rozumiem, papież nie zgadza się, żebyśmy traktowali tych ludzi jak oszustów. I nie odmawiali im prawa do lepszego życia.

Czeka nas jeszcze jedna „fala migracji”. Niedługo skutki zmian klimatycznych – o których papież także mówi – sprawią, że ludzie będą uciekali nie przed wojną, ani nie za pracą. Są już kraje, w których przez nasze konsumpcyjne życie na zachodzie, brakuje wody. Zmiany klimatyczne w wielu krajach sieją spustoszenie. Ludzie w nich żyjący nie mają co jeść. Będę musieli uciekać, żeby żyć – nie w europejskich luksusach. Będą musieli po prostu uciec, żeby przeżyć.

Mówimy w Polsce, że żadnych uchodźców nie zamierzamy przyjmować. Mówimy, że jeśli już, to tylko tych, którzy uciekają przed wojną.

Jak się zachowamy wobec tych, którzy przed żadną wojną nie uciekają? Co im powiemy? – Nie ma u was wojny. A to, że nie macie co jeść, i co pić, to już nie nasza sprawa.

Papież mówi, że to w sensie ścisłym nasza sprawa. To nasza wina. Kładzie na nas odpowiedzialność. W swojej encyklice Laudato si, oskarża zachodnie życie: wygodne i komfortowe, w którym rzeczy, jeśli się psują, to się je wyrzuca. To my, na zachodzie, marnujemy wodę, wyrzucamy jedzenie, nadużywamy paliw kopalnych.

Ta polska ziemia, na której żyjemy, i której tak zachłannie bronimy „przed zalewem muzułmanów”, nie jest nasza. My tę ziemię dostaliśmy. Nie mamy żadnej zasługi w tym, że urodziliśmy się na takiej, a nie innej szerokości geograficznej. Ja nie mam żadnego wkładu w to, że żyję w kraju, gdzie nie ma wojny. Nawet jeśli dziś, po latach, założę na ramię powstańczą opaskę, to nie spowoduje, że ta ziemia będzie jeszcze bardziej moja, i że będę miał jakieś większe prawo do decydowania, kto ma, a kto nie ma prawa na niej żyć. Nic wielkiego nie zrobiłem, żeby na tej ziemi nie było tak wielkiego głodu, jaki jest w innych krajach.

Papież przekuwa nasz egoizm. Mój też. Czekałem, żeby podczas tej pielgrzymi Franciszek powiedział coś, co wytrąci mnie z równowagi. Z czym się nie będę zgadzał. Co mnie zaniepokoi i da mi do myślenia. Ale On te słowa mówi non stop. Nie mówi ich do tych złych, z którymi się nie zgadzam. Mówi też do mnie. Pyta, co ja zrobiłem, żeby świat był lepszy, sprawiedliwy.

To jest więc pielgrzymka nie tylko dająca do myślenia, ale przede wszystkim prowokująca do działania.

Młodzież w Polsce jest płci męskiej. Kto organizuje ŚDM?

38 osób powołał kard. Stanisław Dziwisz do Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jak zapewnił na konferencji prasowej 5 grudnia: to sami świetni specjaliści. Szkoda tylko, że wśród nich jest jedynie dziewięciu świeckich, a w tej szczęśliwej dziewiątce raptem trzy kobiety….

Czytaj dalej

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie: Zrobimy raban i obudzimy olbrzyma!

Papież Franciszek powiedział w Rio, że chce, byśmy poszli na ulicę robić raban. „Chcę rabanu w waszych diecezjach. Chcę, żeby Kościół wyszedł na ulicę. Żeby odrzucił ziemską powłokę, wygodę, klerykalizm, żebyśmy przestali zasklepiać się w sobie. Niech biskupi i księża mi wybaczą, jeśli młodzież zrobi im raban. Ale taka jest moja rada”.

No nie tego spodziewamy się po papieżu. Papież to nam się kojarzy raczej z rzewnymi pieśniami o Wadowicach, z kremówkami, i „góralem któremu nie jest żal”. A tu tymczasem pozostają nam w pamięci słowa o rewolucji, o wyjściu na ulicę, o robieniu rabanu. I refleksja jest jedna – w Kościele okiem papieża Franciszka, coraz mniej jest miejsca na kurtuazję i ckliwość. Niestosownie jest mówić przy Franciszku, że czegoś „się nie da”.

Papież jest radykalny. Ale czemu się tu dziwić. Przecież nie da się nie być radykalnym wyznając wiarę w Jezusa Chrystusa. Przyzwyczailiśmy się jednak do tego, że wyrażamy radykalną ideologię, ale w gestach jesteśmy powściągliwi i często niesłowni. Tymczasem papież udowadnia, że radykalna ideologia domaga się radykalnych gestów.

Time To Wake Up

Przed nami przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dobrze, gdyby udało nam się nie wpaść wyłącznie w ten wir przygotowań formalnych. Bo ŚDM są wielkim wydarzeniem nie tylko dla tych, którzy przyjadą odwiedzić Polskę. One są fundamentalne także dla Kościoła lokalnego. I myślę, że właśnie do rabanu w Kościele lokalnym – zwykłej polskiej parafii – powinniśmy się przygotować.

Byłem dziś na Mszy św. w Kozienicach – swojej rodzinnej parafii. Zanim wyszedłem do kościoła oglądałem to co dzieje się w Brazylii.

Podczas gdy tam w Rio – młodzi katolicy poddają pod wątpliwość głosy o „kryzysie wiary”, w zwykłej polskiej parafii jest jakby zachowawczo i na pół gwizdka.

Niby przyjęliśmy do Kościoła trzech nowych wiernych. Był chrzest Lilii, Natalii i Kuby, ale odnoszę wrażenie, że nikogo to szczególnie nie wzruszyło. Przekazaliśmy sobie znak pokoju kiwnięciem głowy. A ksiądz podczas kazania przeczytał list biskupów o trzeźwości.

Kolejna zwykła niedziela. Podczas gdy papież Franciszek nawołuje do rabanu, radykalnego wyjścia na ulice, głoszenia Ewangelii, w zwykłej polskiej parafii panuje jakiś dziwny letarg. Jakby ta aktywność papieża nas nie dotyczyła.

O tym, że w polskich parafiach może źle się dziać, dowiedzieliśmy się też przy okazji zamieszania wokół księdza Lemańskiego. Sprawienie pisał o tym na blogu Piotr Sikora: „zaangażowani członkowie parafii, reprezentujący całą wspólnotę nie mają w mniemaniu kurii (i biskupa?) właściwie nic do gadania, ani nawet nie warto, by byli obecni przy przekazaniu parafii administratorowi. To powinno być oczywiste, że takie wydarzenie, zwłaszcza w takim kontekście, nie może się odbyć bez najbardziej zainteresowanych – tj. bez wspólnoty Kościoła, a przynajmniej bez jej przedstawicieli. Klerykalizm naszych kościelnych instytucji jest przerażający”.

W zaproszeniu na Drugi Kongres Nowej Ewangelizacji (który już we wrześniu), biskup Grzegorz Ryś pisze, dlaczego hasłem i jednocześnie zadaniem tegorocznego kongresu będzie „Obudzić Olbrzyma”: „Parafia w dalszym ciągu pozostaje pierwszym [sposobem] obecności Kościoła w [naszym] otoczeniu [dosł. w najbliższym sąsiedztwie!]”, nie może zostać zredukowana do „miejsca ważnych wydarzeń” (choćby religijnych), a tym bardziej „centrum turystycznego” (nawet pielgrzymkowego). „Parafia wybija się ponad wszystko jako obecność Kościoła tam, gdzie mężczyźni i kobiety żyją na co dzień”.

To czy ŚDM w 2016 roku przyniosą korzyść dla Kościoła w Polsce, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy będziemy potrafili obudzić tego olbrzyma i ten ogromny potencjał, którzy drzemie w każdej polskiej parafii