Archiwa tagu: przemoc

Przemoc

– Ma pani zameldowanie?
– Nie, nie mam też dowodu osobistego, ale pamiętam PESEL.
– Od kiedy jest pani bezdomną?
– Trzydzieści lat.
– A kim są ci, którzy bili?
– Z jednym mieszkałam. Dobry chłopak. Drugi jest byłym.
– Piliście?
– Ja tylko trochę.
Krysia ma sińce pod oczami. Wargi dwa razy większe niż zwykle, ze strupami. Powybijane zęby. Nie może się wyprostować, bo kilka ciosów przyjęła też w brzuch. Bili ją przez całą noc. Popijając wódkę. Na kilku metrach kwadratowych altanki działowej.
Każde ze zdań wywiadu, który lekarka przeprowadzała z Krysią na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, było jak kolejny cios.
– Uderzali otwartą ręką?
– Otwartą. I pięścią. Kopali też.
– Gdzie?
– W twarz. I tu, pod szyją. I w piersi. W klatkę piersiową.
– Gdzie boli najbardziej?
– Tu, pod szyją.
– Dusili?
– Jeden obejmował z tyłu, dusił, drugi bił w twarz.
Jak to mogło wyglądać? Byłem u nich kilka razy. Nie ma wiele miejsca. W środku unosi się odór niemytych ciał, zmieszany z alkoholem i dymem papierosowym. Przemoczony materac. Butla z gazem. Puste butelki. Stęchłe jedzenie. A., z którym Krysia mieszkała, bił już wcześniej. Traktował jak przedmiot. Wyładowywał złość. Narzędzie seksu. Krysia uciekała. Później wracała. Uciekała do B. W końcu spotkali się we trójkę i urządzili piekło. Pili i bili. Nie patrząc na konsekwencje. Dla zasady? Bo to kobieta, wobec niej można wszystko? Bo kobietę trzeba trzymać krótko?
Wczorajszą noc na SOR-ze zaczęliśmy około dwudziestej. Badania i diagnostykę skończyliśmy chwilę przed pierwszą w nocy. Co dalej? Centrum Interwencji ma łóżko, ale nie ma toalety. Najbliższy dom siostry Chmielewskiej to z Krakowa trzy godziny jazdy samochodem. Udało się u sióstr albertynek. Jedna z nich całą noc czuwa przy telefonie. Dyżuruje, czekając na telefony takie jak ten, który wykonaliśmy chwilę po północy.
– Pobita kobieta.
– Przyjeżdżajcie. Czeka na nią łóżko.
„Życie na ulicy to wybór”? Tu, w takiej sytuacji, to też decyzja Krysi? Że będzie narzędziem w męskich rękach? Że będzie używana?
Dla kobiety życie na ulicy to droga przez mękę. Z comiesięczną prośbą o podpaski. Z brakiem toalety. Z nieustannym narażeniem. Strachem. Przemocą. Tęsknotą za dziećmi. Stabilizacją. Bezpieczeństwem.
Przelewają mi się obrazy w głowie. Próba wyobrażenia sobie tej nocy, podczas której Krysia – sama, bezbronna i przerażona – czeka na kolejne ciosy. Wyobrażenia wypychają te pełne cynizmu zdania mężczyzn, dla których molestowanie to sprawy drugorzędne, nieistotne, lewackie. Choćby te ostatnie, oglądane przez miliony widzów w telewizji. Występują: Jakub Wojewódzki. Natalia Nykiel, Tomasz Adamek:
JW.: My ci tu zaraz zrobimy analizę. Gotujesz? Sprzątasz?
NN.: Staram się, chociaż jestem bałaganiarą.
TA.: Trzeba lać!

Krysia jest bezpieczna. W środę jedziemy do siostry Chmielewskiej.

– Nowe życie, muszę zacząć nowe życie.

Cóż, to tylko wojna. O co wam chodzi?

Omran Daqneesh wytrącił nas z równowagi na jakieś 24 godziny. Zobaczyliśmy jego zakrwawioną twarz, przejęliśmy się nawet jego przerażeniem w oczach. Wzruszyliśmy ramionami, pomyśleliśmy sobie, że gdzieś daleko źle się dzieje. Łatwo przeszliśmy do porządku dziennego.

omran

Wzruszenie, przejęcie się losem pokrzywdzonych to uczucia dobre, ale – jak uczy Susan Sontag – chwilowe, nietrwałe. Tym, których dotyka nieszczęście – pisze z kolei Artur Domosławski w „Wykluczonych” – trzeba czegoś innego: naszego gniewu, wściekłości, niezgody. Może przede wszystkim uświadomienia sobie i innym, że przywileje lepiej urodzonych bywają okupione nieszczęściem tych, którzy są pozbawiani praw i możliwości. Zrozumienie tej zależności to pierwszy impuls ku zmianie, przynajmniej szansa na nią.

Janina Ochojska mówi w telewizji o wojnie w Syrii. Tłumaczy, że ten dramat trwa codziennie. Mówi na przykład, że nie możemy zamknąć naszych drzwi przed uchodźcami, ale też, że należy pomagać tam, na miejscu. Jej słowa padają w tle. Na ekranie widać biegających chaotycznie ratowników wyciągających z gruzów kolejne dzieci i ofiary zamachu terrorystycznego. Na forum tvn24 wchodzi „tokmada”. Za chwilę skomentuje program. Musi widzieć te obrazy: dym, przerażenie, chaos. Musi patrzyć w oczy tego dziecka. Musi słyszeć, co o Syrii mówi Janina Ochojska.

„tokmada” siada do pisania komentarz. Najpierw cytat z Ochojskiej: „My nie możemy zamknąć drzwi przed uchodźcami (…) ludzie uciekają do Europy, bo chcą odtworzyć tu normalne życie”.

I po chwili, tonem eksperta „tokmada” pisze: „w przeważającej części (99%) to młode buczki, samotni mężczyźni w wieku 20-30 lat. Dla takich ja jak i większość społeczeństw jest na „nie” – pisze „ekspercko”.

Po chwili dalej snuje swoją opowieść. „Dla tych młodych mężczyzn, z roszczeniową postawą, bez dokumentów, Europa jest nie ratunkiem przed zagrożeniem a szansą na wygodne życie na rachunek Europy. Pal licho gdyby tylko tyle… Ale to ludzie, którzy mogą i są niebezpieczni – to już widać”.

I wreszcie, na koniec, „tokmada” wygasza swoje wyrzuty sumienia. Uważa, że one nie istnieją. Przecież nic się nie stało. Na obrazy z wojny „tokmada” się uodpornił(a).

To wojna przecież, nie takie rzeczy już widzieliśmy, więc „tokamada” pisze: „Zdjęcia dzieci, które cierpią w takich konfliktach – cóż wstrząsające, ale nie mogą być wykorzystywane jak teraz – „na potrzeby”. Było zdjęcie ciała chłopca wyrzuconego na brzeg, była informacja o ścięciu przez „rebeliantów” młodego chłopca… To wojna, która zbiera żniwo”.

To jest wojna. „Tokmada” to wie. Wie to cała rzesza Polaków. Bezpiecznych, widzących tę wojnę sprzed komputera. Czego się dziwicie? Że dziecko wyciągnęli z gruzów? Przecież taka jest wojna. Nic nie poradzimy. Dajcie spokój.

Kilka minut po komentarzu „tokmady” głos na forum zabrał jeszcze „dariusz_koszkul”, który wszystkie nasze wątpliwości rozwiał: „nie widze problemu zeby p. ochojska jak jest tak litościwa przygarnela sobie kilku syryjczyków do swojego domu a nie wciskala ich innym. zapewni im dom, prace, wyzywienie, rozrywki za swoje pieniadze. i niech potem dopiero chodzi po telewizjach i jeczy. bo na mnie to juz wrażenia nie robi”.

 

Wspomniana Sontag w „Widoku cudzego cierpienia” pisze: „Zdjęcia okrucieństw mogą sprowokować całkiem skrajne reakcje. Wołanie o pokój. Wezwanie do zemsty. Lub po prostu obudzenie się niejasnego poczucia, nieustannie karmionego fotograficznymi informacjami, że dzieją się rzeczy potworne”. I po chwili dodaje: „Ludzie nie znieczulają się na to, co się im pokazuje – jeśli w ten sposób można określić to, co się dzieje – tylko z powodu ilości obrazów, jakimi się ich zarzuca. Uczucia słabną wskutek bierności. Stan opisywany jako apatia, moralna albo emocjonalna znieczulica, jest pełen uczuć: gniewu i frustracji”.

Łatwo po nas spływa. To już nie jest zwykłe wzruszenie, które nie ma szans przerodzić się w gniew, bunt i niezgodę. Nie oburzamy się, przechodzimy do porządku dziennego. Mówimy przecież, że nic nie da się z tym zrobić. Przecież ja tej wojny nie skończę.

Jak się obronić przed tą bezradnością? Okazuje się, że w przyzwoitości nie chodzi już o niesienie pomocy. To jest perspektywa bardzo odległa. Najpierw trzeba się uchronić przed tą pokusą, żeby do świata podchodzić z tezą: „nic nie mogę zrobić”. „Co mnie to obchodzi”. „Przecież taka jest wojna”. Trzeba zacząć od siebie. Jeżeli uznamy, że nic się nie da zrobić, to rzeczywiście się nie da i przepowiednia się sama spełni.

W tym sensie jestem przeciwnikiem – mówi Martin Caparrós, autor „Głodu” – etyki opartej na skuteczności, zakładającej, że skoro moje postępowanie nie przyniesie widocznych skutków, to nie warto, bym robił cokolwiek. Brak wyników usprawiedliwia moją bezczynność. A ja uważam, że coś należy robić, czyli np. mniej kupować czy nie wyrzucać żywności, dlatego że to jest słuszne, dlatego że warto postępować słusznie i przyzwoicie, bo wyrzucanie jedzenia, gdy inni go nie mają, jest złe.

Caritas Syria stale wspiera 150 rodzin przebywających w trudnych warunkach w Aleppo.

SMS z hasłem SYRIA nr 72052
Lub wpłata na konto Caritas Polska z hasłem SYRIA
Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526

wszystkie komentarze ze strony: http://fakty.tvn24.pl/fakty-z-zagranicy,61/syrii-grozi-katastrofa-humanitarna,669455.html?utm_content=buffer16327&utm_medium=social&utm_source=twitter.com&utm_campaign=buffer. Pisownia oryginalna.