Archiwa tagu: pomoc humanitarna

Dzielenie

Opowiem Wam o dzieleniu się. A w zasadzie o dramacie, który mogą przeżywać osoby przez Was obdarowywane, a pośrednio też instytucje, które organizują zbiórki. Żeby być przy tej okazji dobrze zrozumiałym: hojność z jaką spotykamy się przy okazji organizacji zbiórek – na Ukrainę, dla naszych bezdomnych itd. – budzi nasz podziw, uznanie i radość. Ale po chwili te uczucia przelewają się w niezrozumienie, bezradność, złość.

Wygląda to tak, weźmy przykład ukraiński: zorganizowaliśmy zbiórkę darów (ubrań, zabawek, słodyczy) dla rodziny Jakimów: szóstki dzieci z Drohobycza, których ojciec jest na wojnie a matka jest chora. Przygotowaliśmy precyzyjną instrukcję obsługi: każde z dzieciaków miało imię, wiek i rozmiar. Do ŻyWa Pracownia i Tygodnik Powszechny zaczęły spływać Wasze podarunki. Dzień po dniu coraz więcej. Niektóre (większość) były szczegółowo opisane. Wysyłaliście paczki z kartkami, na których pisaliście, że dla Marysi – jest to i to, dla Jarosławy – to i to.
Ale wśród paczek pojawiały się ubrania wyraźnie za małe albo za duże, w każdym razie poza numerami podanych przez nas rozmiarów. Więcej: pojawiały się męskie buty z numerami powyżej 40. Ubrania wyraźnie zakurzone, podarte. Zepsute zabawki. Zabawki militarne. Buty narciarskie (!) Przeterminowane leki. itd.
Dla jasności, ja jestem za tym, żeby koszulki, telefony komórkowe, „potrzebne resztki” – jeśli już wyprodukowane w obozach pracy w Bangladeszu – miały kilku właścicieli. To właśnie dlatego wyraźnie mówimy, żeby dawać to, czego już się nie używa, bo to ma globalne znacznie.
Wyrzucamy za dużo rzeczy. Te, które są jeszcze sprawne, mogą służyć innym. Przedłużamy w ten sposób wartość rzeczy! Nadajemy im nowe życie. Przez to dbamy też o ekologię. To my mówimy przecież o „potrzebnych resztkach”. Nie! – resztkach. Tylko: „POTRZEBNYCH resztkach”! Rozumiecie?
Linda Polman, holenderska dziennikarka pisała w „Karawanie kryzysu” o tzw. MONGO (My Own NGO) – czyli organizacjach tworzonych przez prywatnych ludzi, przekonanych, że „lepiej, szybciej i taniej potrafią uporać się z problemami na obszarach dotkniętych kryzysem niż „prawdziwi” pracownicy organizacji humanitarnych”.
Wierzę z całego serca, że Zupa na Plantach nie jest MONGO. Nie jest to nasza egoistyczna wizja pomocy, żeby zaspokoić swoje własne potrzeby „bycia lepszym”. Choćby dlatego, że nasi wolontariusze noce i dnie spędzali w pracowni, żeby dokładnie przebrać każdy dar dla ukraińskich dzieciaków: odłożyć zabawki militarne, wyrzucić zniszczone ubrania itd. Po drugie dlatego, że zanim podejmiemy się realizacji jakiegokolwiek projektu, najpierw weryfikujemy rynek potrzeb.
W przypadku bezdomnych – nie zrobiliśmy dotychczas nic – czego nie konsultowalibyśmy z Nimi. Ale też dlatego, że kiedy organizujemy zbiórkę, to naprawdę wyraźnie informujemy, czego nasi wykluczeni potrzebują.
Nie lubię frazy „mądrze pomagać”, bo w gruncie rzeczy nie do końca wiem, co miałaby ona oznaczać. Jedna jest jednak zasada kluczowa: dawanie ludziom dotkniętym kryzysem humanitarnym albo bezdomnością – tego, co Wam zbywa, czego chcecie się pozbyć – bo jest zepsute i nie nadaje się użytku, raczej do mądrego pomagania zakwalifikować nie można.
Polman pisała m.in.: „Ofiary klęsk w rejonach o klimacie tropikalnym otrzymały w prezencie od żarliwych MONGO leki na odmrożenia, a do głodujących Somalijczyków trafiały preparaty przeczyszczające, kuracje odchudzające. Pewnego dnia jakiś entuzjastyczny prywatny ofiarodawca rozrzucał kartony nad obozami w Gomie. Naoczni świadkowie widzieli, że na Hutu posypały się m.in. spleśniały ser i rękawice narciarskie”.
To nie jest post o tym, żeby się nie dzielić. Ale – szlag, jestem zdziwiony, że to piszę – to jest post o tym, żeby spróbować dzielić się mądrze. Nie pozbywać się rzeczy. Podjąć chociaż próbę refleksji i uświadomienia sobie, że dzieciakom na Ukrainie nie warto zawozić militarnych zabawek, a naszym bezdomnym orłom z ulic Krakowa nie przydadzą się buty narciarskie.
To jasne – my podjęliśmy się tego zadania – żeby skrupulatnie weryfikować to, co dostajemy od Was i co trafia do potrzebujących, ale – trzymając się zasady – że razem pracować jest lepiej – gdy im uważniej będziecie zastanawiać się nad wykorzystaniem waszego podarunku przez wykluczonego, tym unikniecie zbędnych nieporozumień.