Archiwa tagu: księża

Spowiedź jest najważniejsza

W Wielką Sobotę w południe, napisałem na Facebooku, że jeśli mówimy o spowiedzi, to nie istnieje jakieś „za późno”.

Przytoczyłem też kilka myśli z rozmowy ze znajomym księdzem, który żalił mi się, że ludzie przychodzą do spowiedzi w dni Triduum Paschalnego: „Co za brak przyzwoitości, żeby na sobotę to odkładać?!”. „Mieszkają w dużych miastach i nie mają czasu na spowiedź!?”. „Ja już nie mam siły z tymi ludźmi. I tak teraz siedź człowieku w konfesjonale”.

W internecie krąży również bijący rekordy popularności mem wyśmiewający osoby, które do spowiedzi chcą przystąpić nawet na kilka minut przed Rezurekcją

Mem przesyłają sobie z uśmiechem księża.

11009983_395963720575793_5389903951552467743_n

Skomentowałem więc całe to zamieszanie wokół spowiedzi kilkoma myślami, z których naczelna brzmi: „Czy poważnie istnieje jakieś „za późno” na spowiedź? Czy jest jakiś niewłaściwy czas na pojednanie się z Bogiem?”.

Nie chciałem przez to powiedzieć, że księża są nierobami, którzy narzekają na swoje obowiązki. Modliliśmy się o siłę dla księży podczas wielkoczwartkowych liturgii. Nie chcę również pouczać księży i wskazywać im właściwe obszary zainteresowania. Nie chcę sądzić, że Wielki Post i czas Triduum to dla nich sielanka, bo przecież w rzeczywistości to moment największej pracy, którą nie dość, że doceniam, to jeszcze podziwiam.

Chodzi przede wszystkim o to, że dla nas – wierzących – spowiedź to przeżycie intymne i bardzo wyjątkowe.

Jako częsty penitent wiem, z jakimi trudnościami może przychodzić ludziom stawanie w kolejce do konfesjonału. Z jakimi wewnętrznymi dylematami trzeba się uporać, by przełamać strach, czasem wstyd.

To jasne, że jest na to czas w Wielki Post. To jasne, że są rekolekcje. Że księża siedzą w konfesjonałach całymi dniami. I to jasne, że spowiedź też musi męczyć – tak po ludzku – również księży.

Czy to jednak tłumaczy historię, którą w komentarzu przytoczyła Ewelina? „Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku lat. Pierwszy piątek. Dziewczynka stoi w kolejce do spowiedzi. Ksiądz wychyla się z konfesjonału i mówi, że nie wyspowiada jej, bo spowiedź dla dzieci była w środę. Przykre”.

Chcę wiedzieć, że większa radość jest z tego, który do Kościoła ma daleko, a jednak się przełamuje i wchodzi do niego w ostatniej chwili. Większa jest radość z tego, który przełamuje strach i decyduje się na pojednanie z Bogiem – choćby w najbardziej niedogodnej chwili.

A jeśli to zwykły krętacz, który specjalnie migał się przez cały czas od spowiedzi? Jezus wisząc na krzyżu mówi coś ważnego do Łotra. Zdaje się, że nawet gwarantuje mu miejsce w niebie. A przecież chwila jest tak bardzo niedogodna, tak niewłaściwa. Miał czas na pojednanie zły Łotr. Teraz Jezus powinien być skupiony na sobie. A jednak daje inny przykład. A Łotra nazywamy jednak „Dobrym”.

W takich chwilach potrzebujemy raczej wsparcia, a nie nagany.

Wczoraj w internecie krążył też inny obrazek.

1958447_800803383329878_64946575319910552_n

Księża tłumaczą, że na spowiedź w trakcie Triduum nie ma czasu, bo zmęczenie i inne obowiązki. Jeśli tymi obowiązkami jest dbanie o „piękno liturgii”, albo uczenie ministrantów właściwego klękania na jedno kolano, to może lepiej odwrócić hierarchę ważności?

Osobiście wolę, gdy ksiądz jest w konfesjonale i mogę liczyć na jego wsparcie. Nawet jeśli to miałoby się odbywać kosztem równego śpiewu scholi.

Ksiądz „W Sieci” Kościoła

Tygodnik „W Sieci” opublikował list „dziennikarzy polskich do dziennikarzy polskich”, prosząc o zaprzestanie „ataków na Kościół”. Autorzy twierdzą, że medialny atak na księży pedofilów jest wymierzony w cały Kościół. Powielają tym samym stereotyp: Kościół=ksiądz. W tym wypadku – co gorsza – ksiądz pedofil.

Przez lata duchowni mieli w Kościele szczególną pozycję.

Skutecznie pomagali im w tym wierni. Ksiądz zawsze stał na piedestale. To oczywiście miało swoje wady i zalety. Z jednej strony, ksiądz szczególnie jest narażony na skandale obyczajowe. Duże musi być bowiem rozczarowanie, gdy uznawany za nieskazitelnego, okazuje się być zwykłym grzesznikiem.

Z drugiej strony, księża w małych parafiach ciągle uważani są za kogoś więcej niż zwykły człowiek. O pułapkach, które mogą z tego wynikać, mówił jeszcze przed papieżem Franciszkiem o. Jan A. Kłoczowski: „życie księdza szczególnie może wodzić na pokuszenie pychy i wyniosłości”.

1.

Dziennikarze, którzy podpisali się pod listem autorów „W sieci” zwracają uwagę na „zmasowane ataki na Kościół”. Są w błędzie. Uderzanie bowiem w księży pedofilów nie jest atakiem na cały Kościół.

Z jednej stron, prawicowi publicyści jak mantrę powtarzają, że nie można przypadków pedofilii utożsamiać z całym Kościołem. Wszyscy – na czele z polskimi biskupami – podkreślają, że liczba przypadków pedofilii w polskim duchowieństwie nie jest większa od liczby podobnych przypadków w innych środowiskach i grupach zawodowych. I to jest prawda.

Z drugiej strony, prawicowi publicyści wchodzą w retorykę części mediów twierdzących, że pedofilia dotyczy całego Kościoła i całego duchowieństwa. Jak inaczej interpretować ich list? Skoro sprawa rzeczywiście jest marginalna, to czy jest sens przywoływać w dyskusji tak wielkie słowa jak „cały Kościół”, „polowanie na czarownice” i zadawać pytania „czy media opamiętają się dopiero, gdy zaczną ginąć księża”?

2.

Wysoką płacimy cenę za klerykalizm polskiego Kościoła. Większość publicystów, mówiąc „Kościół” ma na myśli księży. Mamy setki, może nawet tysiące duchownych – którzy cierpią z powodu uniformizacji. Wielu z nich to niewinni goście wykonujący kawał dobrej roboty w swoich wspólnotach. Z klerykalizmem w Kościele walczy nie tylko papież Franciszek. Pisał o tym również Benedykt XVI: „Są ludzie, dla których główną przeszkodą w wierze staje się Kościół. Ci nie są w stanie widzieć w nim nic innego niż ludzką ambicję władzy, mały teatr ludzi, mających pretensję do tego, by administrować oficjalnym chrześcijaństwem i tym bardziej blokować prawdziwego ducha chrześcijaństwa”. O tym, że Kościół to Lud Boży i zgromadzenie liturgiczne, a nie wyłącznie księża – mówią również liczne dokumenty kościelne.

Polski klerykalizm wielu ludzi doprowadził do odejścia od Kościoła. Twierdzenie, że Kościół to jedynie księża jest błędne. Jeszcze gorzej, gdy patrzy się wyłącznie na złych duchownych.

Powielanie przez wciągające katolicyzm na sztandary pismo schematu Kościół=ksiądz, nie działa na niczyją korzyść. Pisał też o tym Tomasz Terlikowski z Fronda.pl: „Okładka „W Sieci” nie zaszkodziła Tomaszowi Lisowi, zaszkodziła przede wszystkim Kościołowi”.

3.

I wreszcie statystyki. W Polsce mieszka ponad 36 milionów ludzi. Według badań, co niedziela do Kościoła chodzi niewiele ponad 13 milionów Polaków. Ilu w Polsce jest księży? W 2012 roku było ich raptem (biorąc pod uwagę liczbę wszystkich wierzących) 30725.

Jeśli więc kościelne dokumenty i starania wielu o zerwanie z klerykalizmem nie działa, może chociaż liczby dadzą do myślenia?