Salon

 

nie są to proste rzeczy, mieszkańców mojego domu dla osób bezdomnych, chorych, bardziej przejmuje nie to, jakie książki postawimy na tych półkach, ale to, ile kurzu się na nich zgromadzi, oraz nie to, kto te książki będzie czytał, tylko kto będzie wycierał z nich kurze.
Mimo to, w myśl tych grafomańskich nierzadko sentencji, że oto Dom bez książek jest jak plaża bez słońca, a pokój bez biblioteki jest jak człowiek bez duszy, namocowaliśmy się, nadenerwowaliśmy, trochę debatowaliśmy i wreszcie postawiliśmy w salonie dziesięć skrzynek na książki.
Basia sugeruje, żeby zasłonić je firanką, to nie będzie kurzu.
Póki co jesteśmy w lekkim konflikcie, ja bowiem uważam, że Dom to też czasem bałagan, nieporządek, chodzenie boso, gwar, krzątanina, zapach rosołu, krzyk, śmiech, jesienią śliwki, latem czereśnie, boczne, ciepłe światło, fistaszki i pistacje w miskach na stoliku w salonie (myślę odważnie nawet, że, owszem, w „domu Ojca Mego jest mieszkań wiele”, ale obraz tych mieszkań mamy lekko zniekształcony tylko dlatego, że jakiś nadgorliwy redaktor usunął z tej frazy kolejne zdanie, które, jak mi się odważnie wydaje, brzmiało właśnie: „a w mieszkaniach tych do skosztowania są orzeszki, orzechy i bardzo dużo książek”).
„Trudno przypuszczać, żeby sztuka ze swej istoty była jakimś osobnym światem, udziałem niektórych. Jeżeli więc sztuka wydaje się być czymś oderwanym od życia, wina to barbarzyństwa ludzi, fałszywej teorii, nie zaś samej sztuki” – pozwolił sobie powiedzieć kilkadziesiąt lat temu brat Albert, ale dodawał swoim współbraciom, że schroniskach nie powinny świecić przepychem i ma być skromnie. My, szczęśliwie, w Medyni, dzięki Małgorzata Chmielewska, nie mamy schroniska, noclegowni, ogrzewalni, więzienia dla bezdomnych. Mamy Dom. Skromny rzecz jasna. Robimy Dom Dobry. Siostra na przykład, nie wiem czy wiecie, dostaje słusznego szału na widok plastikowych doniczek na kwiatki. Chwała za to Bogu. Melduję więc, Siostro, że pozwoliłem sobie zdjąć z jadalni ten wydrukowany „obraz” kosza z bułkami w odcieniu zgniłej żółci i na jego miejscu zawiesiłem dwa świetne obrazy Zuzanna Surma.
Tak oto spełniliśmy zasadę Brata Alberta, że sztuka i kultura nie wyklucza. A teraz zbudujmy razem bibliotekę.
Pomóżcie nam zapełnić te skrzynki książkami. Pomóżcie nam zbudować skromny, ale ciepły salon, miejsce spotkania, wspólnego spędzania czasu.
Halo, Facebook, wyślijcie nam do Medyni książki. Ale takie dobre książki. Pomóżcie nam poczuć się tu jak w Domu. Być może dla wielu z nas – mieszkańców – to jest ostatnia w życiu szansa, żeby zamieszkać w Domu-naprawdę. I przy okazji możecie sprawić, że jedyną korespondencją, jaką dostajemy, nie będą „wezwania do zapłaty”, ale będą nią także książki od Was.
A jak już przyślecie nam te książki, a my je ustawimy na tych półkach ze skrzynek, to wpadnijcie do nas, do Domu, i wtedy poczytamy sobie razem.
Medynia Głogowska 735
37-126 Medynia Głogowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.