Oburzeni promują spektakl Golgota Picnic

0f358906-f70e-11e3-8431-0025b511226e

Mamy w Kościele świetnych speców od promocji. Nieświadomych. Obserwując świat reklamy, mediów i społeczności internetowych stawiam tezę, że gdyby nie Kościół, to – tak jak kiedyś „ideologia gender” – tak dziś Golgota Picnic nie osiągnęłaby spektakularnego sukcesu medialnego.

Potrafię zrozumieć katolickie oburzenie spektaklem „Golgota Picnic”. Rozumiem protest ludzi, którzy poczuli, że ktoś wkroczył w świat ich świętości i przedstawia go w krzywym zwierciadle. Przekonuje mnie również pytanie formułowane przez część katolickich publicystów: czy gdyby zamiast „Golgota Picnic”, artysta zorganizował „Auschwitz Picnic” – to protestujący przeciwko temu przedstawieniu również byliby „zacofani” i „staroświeccy”? Kto by wówczas wołał o cenzurę dla sztuki?

Zastanawia mnie również coś innego. Gdzie w Kościele drzemie ten nieokiełznany potencjał, który zmusza moich współbraci w wierze do stawania na barykadach w walce o przyzwoitość sztuki? Nie rozumiem, jak w Kościele działa ten mechanizm i to lawinowe zaangażowanie, że w pewnym momencie tyle ludzi się buntuje. Zastanawiam się, kto decyduje o tym, że tak gigantyczne grupy katolików wychodzą na ulice, żeby opowiedzieć się przeciwko jakiemuś teatrowi? Czy jest jakaś specjalna kościelna grupa, która chodzi po świecie, albo serfuje po internecie, szukając kolejnych pretekstów do buntu? Kto tych ludzi podrywa do walki? Gdzie jest źródło tego oburzenia?

Te pytania prowadzą do prostego wniosku. W Kościele mamy dwa różne światy. Podczas niedzielnych mszy, w zwykłych polskich parafiach – gdzie adorujemy Jezusa Chrystusa – próżno szukać takiego zapału i zaangażowania. Więcej nawet: jesteśmy przekonani, że trzeba aktywizować świeckich. Że to „śpiący olbrzym”. Okazuje się, że szaleństwo wiary i pełna gęba katolickich haseł, wyraża się dopiero wtedy, gdy można stanąć przed teatrem, krzyczeć, rzucać oskarżenia i blokować kolejne spektakle.

Gdyby tym entuzjazmem – wyrażanym „przeciwko” – zasilić kościelne wspólnoty głoszące „pozytywne” przesłanie Ewangelii, Kościoły byłby pełne. Gdyby ten katolicki zapał z protestów był tak silny również podczas mówienia o Jezusie Chrystusie…

Jakie są konsekwencje katolickiego oburzenia? Owszem, nieopisana radość, gdy uda się zablokować spektakl. Ale z drugiej strony – gdyby nie moi współbracia w wierze – o „Golgota Picnic” nie miałbym zielonego pojęcia. O gender – gdyby nie listy moich biskupów wygłaszane w kościołach – również. Nie poszedłbym na wystawę Katarzyny Kozyry w Muzeum Narodowym w Krakowie, gdyby nie protestujący katolicy.

Nie wiem, czy te oburzone grupy chcą takiego obrotu sprawy. Wiem natomiast, że wiele agencji reklamowych zapłaciłoby grube pieniądze za podobną akcję. Tymczasem ambona (jak słyszę, o Golgota Picnic mówiło się już w wielu kościołach, a kurie diecezjalne, na terenie których spektakl będzie wystawiany, przygotowały odpowiednie listy protestacyjne) staje się idealnym narzędziem promocyjnym. Szkoda tylko, że nie dla Jezusa Chrystusa, ale dla – często – durnych przedstawień, które tak czy inaczej się odbędą. A po kilku dniach świat wstawiłby je do historii na zapomnianą półkę.

zdjęcie – tvn24

35 myśli nt. „Oburzeni promują spektakl Golgota Picnic

  1. ~dor

    Szanowny Panie,
    i Ty mienisz się katolikiem? Jeśli nie oburza Cię treść tej pożal się Boże „sztuki”, to nie jesteś przede wszystkim wierzącym człowiekiem! Masz tak namącone w głowie sloganami o wolności i nowoczesności, że nie rozróżniasz dobra od zła! To nie jest ani sztuka ani kultura, to jest szambo zagubionych moralnie ludzi! Człowiek prawy musi protestować, bo to nie tylko bluźnierstwo przeciw Bogu, to coś obraża dobre obyczaje !

    Odpowiedz
    1. ~jarosław nejno

      „Ludzkie szambo”-jakże to swojsko-katolickie, bojowo-sztachetowo-ortodoksyjne, strażo-czujne i miedzo-warowne. Nasz wspólno-wiaro-narodowy kociołek, który można podpisać: „porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wpadliście”.

      Wybieram zdradę świętej tradycji ojców dziadów i heretycką apostazję w wyborze sekty żydowskiego cieśli z Nazaretu, w której nie masz już Żyda, Greka, czy Scyty, niewolnika czy wolnego, kobiety czy mężczyzny. Gdzie prawem jest miłość cierpliwa, wierząca każdemu, nie dochodząca swego.

      Ale jako taki apostata, jestem zmuszony wewnetrznym imperatywem kategorycznym, być apostołem Dobrej Nowiny wśród „swojaków”, i to pomimo takich Katolickich Głosów, jak powyższy.

      Odpowiedz
    2. ~Joanna

      A kogo Pan/Pani ~ dor naśladuje? Jezusa? A może Jana Pawła II? A może chociaż Siostrę Małgorzatę Chmielewską? Kogo z nich? Ludzie z ustami pełnymi frazesów wyrzucają ze swojej partii posła za to że chciał, na tyle na ile człowiek umie, naśladować Jezusa. I modlił się, choćby nawet za nieprzyjaciela, jakim w pewnym sensie dla jego ugrupowania był rząd i premier. To jest chrześcijanin. A Wy? Cyrk tylko robić potraficie!

      Odpowiedz
    3. ~Nika

      Szanowny dor,
      dlaczego zakładasz, że post musiał być napisany przez katolika? Ja nie doczytałam się w nim takiej deklaracji. Dlaczego nie mógł wypowiedzieć się na ten temat np ateista? Nie ma prawa do wypowiedzi?
      I pytanie- byłeś na tym spektaklu? Widziałeś go? Czy tylko słyszałeś od swojego proboszcza (który prawdopodobnie też go nie widział), że to obraza boska?
      Dlaczego chcesz zobowiązywać i wymuszać na innych akceptację dla swoich katolickich przekonań mając jednocześnie w głębokiej pogardzie przekonania tych, dla których istnienie Boga to tylko fantazja? Uważasz, że sam fakt wiary w jego istnienie czyni Cię lepszym od innych?

      Odpowiedz
    4. ~olaf

      No bez przesady i obrażania innych. Mnie się nie podoba robienie spektakli tak obchodzących się z symboliką religijną (kazdą) – ale Golgoty nie wiedziałem, wiec trudno TU się wypowiedzieć.
      Tylko nie staczajmy się w paranoję. U nas w Łodzi też protestowali różni ludzie, ale przeciw… czytaniu scenariusza na scenie i oglądaniu przez innych realizacji nagranej na dvd. Protestujący lepiej by zrobili gdyby POSZLI DO TEATRU, obejrzeli, a potem ewentualnie prostestowali. Rozdzieranie szat bez powodu i dowodu NIE DZIAŁA DOBRZE MEDIALNIE. A z redaktorem się zgadzam, coś za łatwo uderza się w katolicyzm. Może więc czas odpowiedzieć również przez sztukę?

      Odpowiedz
    5. ~Anna

      Zgoda. Spójrzmy szerzej na rzeczywistość. Gdzie moi współbracia w wierze w autobusie, w tramwaju, gdzie tyle agresji, na drodze, gdzie ginie codziennie tyle osób, co im zamyka usta, by nie powiedzieć „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”? To jest wyraz i dowód obojętności, i to takiej, która znieczula i prowadzi do zobojętnienia. Golgota-Picnic przypomina im o tym, że mają serce, duszę i rozum? Więc skoro to przedstawienie lub słowo gender ich porusza, mam się cieszyć? Uczono mnie, że ewangelią żyje się na co dzień…

      Odpowiedz
    6. ~Manveru21

      Szanowny Panie, zachowuje się niczym faryzeusz. „To nie jest ani sztuka ani kultura, to jest szambo zagubionych moralnie ludzi! Człowiek prawy musi protestować,” – skąd ta Pańska pewność, że to właśnie Pan jest prawy? Czyż nie powtarza
      Pan „Panie nie jestem godzien”? Wszyscy jesteśmy moralnie zagubieni, wszyscy bez wyjątku. szanowny Pan również.

      Odpowiedz
  2. ~sympatyk

    Panie Strzelczyk po co ta cała „filozofia” – uczciwi przyzwoici ludzie (nie koniecznie katolicy) w sposób naturalny sprzeciwiają takiemu „szambu” jak np. „Golgota Piknik”. A pan ? pan filozuje. Michnik pomieszał panu w głowie …
    Modlimy się za pana.

    Odpowiedz
    1. ~jarosław nejno

      „Nie filozofuj”. „Nie mędrkuj”. „Tu nie ma nad czym się zastanawiać, tylko trzeba wykonać”-to najczęściej powtarzane „edukacyjne” slogany w ramach autorytarnych systemów reprezentujących jedynie słuszną linię ideologiczną. Totalitaryzm nie potrzebuje ludzi myślących, a jedynie posłusznych. Gdy taki system przenieść na grunt religijny, to stworzy on sakralny fundamentalizm w fanatycznej nietolerancji co odmienne, czy w najmniejszym stopniu krytyczne.

      Chrześcijańska wiara nie jest formą religijnego odruchu wyuczonego w ramach kolektywizmu i konformizmu-to idolatria,a nie żywa relacja z Bogiem Żywym, dla której trzeba nawet Boga…zabijać.
      To Bóg poraniony, zhańbiony i konający jest dla chrześcijan znakiem ich wiary.

      Odpowiedz
  3. ~jtt

    Panie Strzelczyk, od długiego czasu przekonujesz swoich czytelników jaki to jesteś „radośnie” ewangeliczny, jak to wraz ze swoją wspólnotą wychodzisz do świata, by głosić Jezusa. Głosisz, że jesteś otwartym na zewnętrzny świat ewangelizatorem. No i co z tego wszystkiego zostaje. Ano nic, „kamieni kupa” (by zacytować przezacnego naszego ministra). Przyjeżdża to Polski grupa ludzi, która drwi z Jezusa, bluźni Mu, oskarża Go o zło rzekomej nietolerancji itd. a pan zamiast polemizować z nimi, no, dialogować, bronić Jezusa, ewangelizować (cóż za wspaniała okazja), siedzisz pan szczelnie zamknięty w domu (we wspólnocie podobnie myślących co pan). Gdzie jest pana „otwartość”? Nie musi pan iść na manifestację, nie musi pan odmawiać różańca pod teatrem, a może może pan napisać artykuł w „TP”, który będzie świadectwem pana wiary. No i gdzie to świadectwo? Tu widać raczej tchórzostwo, ucieczkę od świata, lęk przed nim, kompletną intelektualną bezradność. Pan nie wie jak odnieść się do ich bluzgów. Niech się zatem pan nie dziwi, że jest tak niewiarygodny w swoim ewangelizowaniu świata.
    Ten felietonik kompletnie pana dyskredytuje, nikogo już pan nie „zarazi” swoją „otwartością”, bo to to iluzja i samo-oszustwo.

    Odpowiedz
    1. ~jarosław nejno

      Kościół otwarty, powołujący się na powszechne międzyludzkie braterstwo, to przecież lewacka iluzja. Kościół katolicki, to wspólnota hierarchiczna, w której wzorcowa aryjskość jest wyraźnie oddzielona od żydostwa, greczczyzny, czy scytyzmu, a w tym porządku hierarchicznym każdy zna swoje miejsce-hutnicy do hut, górnicy do gór, biurarze do biur, studenci do studni. I dla kobiet jedynie słusznym miejscem jest kuchnia,alkowa i od czasu do czasu kościół,w którym się nie filozofuje, tylko podaje zdrową naukę w formie jednoznacznych dyrektyw.

      Ja jednak w swej heretyckiej przewrotności, wybieram „lewacką bezbożność”, a nie taką poprawność brunatnego „katolicyzmu”. I chyba nie przestaję być katolikiem…

      Odpowiedz
  4. ~Trembicki

    Artykuł obniża działanie katolików przeciwko blużnierstwom-to jakby otwieranie dla nich pola.Takiego ,,otwartego” na blużnierstwa kościoła nie chcemy!!!

    Odpowiedz
  5. ~waldi

    Ad Jarosław nejno)

    Wszystko ci się w głowie pomieszało, poplątało. Żyjesz w totalnym zamęcie. O jakiej „aryjskości” piszesz? I to oddzielonej od „greczyzny”, „żydostwa” „scytyzmu”? Jakie „braterstwo”? Kogo z kim? Co za banialuki wypisujesz? Podejrzewam, że nie rozumiesz samego siebie lub piszesz takie rzeczy … po alkoholu lub „ziołach”. Jak można tak bełkotać? Człowieku, w takim stylu to się nigdy z nikim nie dogadasz.

    Odpowiedz
    1. ~jarosław nejno

      „Walduś, nie myśl za dużo, bo cię główka rozboli. Lepiej Cycu napij się piwka…” Mam jednak nadzieję, że respondent Waldi w odróżnieniu od Waldka Kiepskiego, jest w stanie zdobyć się na pewien wysiłek intelektualny(?) A ponieważ mądrej głowie dość po słowie, to przytoczę krótki fragment tekstu, w aluzji do którego napisałem o aryjskości oddzielonej od żydowstwa czy scytyzmu:

      (27)Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. (28) Nie ma już Żyda ani Greka, ani Scyty, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

      (z listu św. Pawła do Galacjan)

      Zaś „ziół” żadnych nie używam, choć zdarza mi się pisać w gorączce wywołanej emocjami. I definitywnie dogadać się z kimkolwiek, nie jest mi potrzebne-wystarczy mi gdy sobie z tym i owym trochę pogadam.

      Odpowiedz
    2. ~waldi

      Co? Sugerujesz, że Kościół w Polsce jest „aryjski”, „brunatny” czyli faszystowski? Odcięty od Kościoła powszechnego? Kościół służy jakimś „niemieckim” faszystom? To czyste insynuacje, absolutnie obraźliwe dla polskich biskupów, większości księży, wiernych świeckich związanych z polskim Kościołem. Co to za gadka? Jakie guru uczy was takiej „mądrości”?
      Przytoczony cytat z NT nie stoi w żadnej sprzeczności z hierarchicznym Kościołem w Polsce. W tym kontekście użyty bezsensownie. Cytować też trzeba umieć.

      Odpowiedz
    3. ~jarosław nejno

      Mówisz Waldi, że problem instytucjonalnego triumfalizmu w polskim Kościele nie istnieje? Czyżbyś w ogóle nie słyszał Katolickiego Głosu emitowanego z toruńskiej z rozgłośni?
      ( a to tylko medialnie nagłośniony wierzchołek góry lodowej)

      Odpowiedz
  6. ~Jan Kleszczyński

    „Podczas niedzielnych mszy, w zwykłych polskich parafiach – gdzie adorujemy Jezusa Chrystusa – próżno szukać takiego zapału i zaangażowania.”
    Ostatnio byłem w kościele w małej miejscowości. Przed Mszą odmawiano wspólnie Różaniec. Kilkoro z pośród zgromadzonych już na nabożeństwo osób odmawiało modlitwy na wezwanie prowadzącej. I nagle, przed ostatnią tajemnicą usłyszałem, że teraz będziemy modlić się o to, żeby Pan Bóg nie dopuścił do wystawienia spektaklu. Nie miałem pojęcia co to za spektakl, gdzie ma być wystawiony, ani jakie treści porusza. Ale ludzie wiedzieli – bo teraz cały kościół gruchnął zdrowaśki na pełne gardło.

    Odpowiedz
  7. ~waldi

    Ad jaroslaw nejno)

    O Rydzyk NIE jest tryumfalistą. Jego media są Polsce bardzo potrzebne, mówią bowiem o tym, o czym mainstream (łącznie z „TP”) milczy, mówi półprawdy lub wręcz nieprawdę. Katolicy w Polsce mają prawo do takich mediów jak media O. Rydzyka, niezależnie od tego, jak bardzo wam się to nie podoba. Przy czym jeśli owo „nie podoba się” wyraża się w polemice, nawet zażartej dyskusji, to nic złego się nie dzieje, znacznie gorzej jest, jeśli robi się wszystko, aby przeciwnik zamilknął, aby zniknął z przestrzeni publicznej. To jest zabieg niedemokratyczny, którym większa część mediów posługuje się wobec O. Rydzyka. To pozostałość po komunizmie, w którym owi ludzie tkwią po uszy. Wszędzie widzą grzechy tylko nie u siebie.

    Odpowiedz
    1. ~jarosław nejno

      Oczywiście że w układzie dojrzałej demokracji, której istotą jest wolność osobista(także słowa), winno się tolerować także takie zjawiska społeczne, jak rydzykowa radiomaryjność. Im demokracja stabilniejsza, tym większy margines wolności i przyzwolenie na ekstrwagancję. Z tego demokratycznego dobrodziejstwa korzysta właśnie T. Rydzyk, jednocześnie tego dobrodziejstwa odmawiając innym, To pierwszy mankament propagowanej przez jego media etycznej asymetrii w postawie egocentrycznego subiektywizmu wg. „moralności Kalego”: co wolno mnie, nie wolno innemu. Zaś drugim i to znacznie poważniejszym problemem radiomaryjnej retoryki, jest powoływanie się na wiarę katolicką i naukę Kościoła w deklarowaniu ortodyksyjnej wierności tymże. Akurat z ewangeliczną ortodoksją wiary katolickiej i nauki Kościoła, retoryka RM niewiele ma wspólnego, stąd dla wielu zangażowanych w sprawy Kościoła ludzi, to co propaguje rzekomy Katolicki Głos, brzmi to jak bluźnierstwo urażające ich uczucia religijne(z tym że właśnie chrześcijanstwo wychodzi z przesłania poniżonego i fałszywie oskarżanego Boga, który się jednak nie obraża, tylko wykorzystuje to dla przesłania swego bezgranicznego miłosierdzia)

      Niech Rydzyk i jego media cieszą wolnością demokracji- także naruszania cudzych uczuć religijnych; ale tej wolności niech nie odmawiają innym.

      Odpowiedz
  8. ~Monika

    „Zbyt wielu ludzi wdrapuje się teraz na krzyż tylko po to, żeby ich można było widzieć z większej odległości, nawet jeśli w tym celu trzeba trochę podeptać Tego, który znajduje się na krzyżu od tak dawna” Albert Camus
    To nie przypadek, że właśnie w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa tak uparcie dąży się do sprofanowania Jego męki. To na Golgocie dokonało się totalne rozwalenie starego porządku świata, gdzie fundamentem był grzech człowieka przekonanego o swojej boskości. Przewiercone Serce Jezusa stało się źródłem nieprawdopodobnego miłosierdzia. Dokonało się to na krzyżu, nie na pikniku! Czy Szatan może odpuścić taką okazję?

    Odpowiedz
    1. ~małyjanio

      „To nie przypadek, że właśnie w uroczystość Najświętszego Serca”
      Dobra kobieto, naprawdę uważasz, że reszta świata ma dostosowywać terminy przedstawień, spektakli, koncertów itd., do waszych ustawicznych obchodów Najświętszych Serc, Najświętszych Krwi i Najświętszych Ciał? Jest w ogóle jakiś dzień w roku, kiedy niczego nie obchodzicie?

      Odpowiedz
  9. ~Ernestto

    Z tego co się zdołałem zorientować szuka jest o tym że Bóg nie może nas bardziej ukarać za nasze przewiny, egoizm, rozpasanie, brak i trywializację sacrum, kult pieniądza, ( tu wymieniać mógłbym naprawdę długo) bardziej niż my sami siebie karzemy. Nie ma w piekle żadnych tortur których sobie byśmy nie zadali jako ludzie. Ogień piekielny tortury psychiczne czy fizyczne, obłąkańcza konsumpcja po której pozostaje pustka zmuszająca nas do jeszcze większej zachłanności…
    Bo za pustkę którą przecież odczuwamy odpowiadamy w dużej części my. Czy sztuka jest wybitna, czy choćby dobra, wątpię. Z pewnością jest też spóźniona o wiele lat…a jak słusznie zauważył autor artykułu protesty ludzi rozreklamują ją lepiej niż reżyser przedstawienia mógłby sobie wyobrazić, i pożadać To bardzo zaszczycające stać w wybitnym towarzystwie autorów zakazanych.. prawie same znakomitości jak się wczytać w listę…tylko nie jestem pewien czy autor sztuki na takie wyróżnienie zasługuje.

    Odpowiedz
  10. ~Waldi

    Tak się składa, że „GW” opublikowała dialogi wygłaszane przez aktorów grających ową „sztukę”.
    Jeśli Argentyńczyk chce opisywać stan współczesnej degrengolady moralnej i cywilizacyjnej, to niech sięga po ludzkie środki wyrazu, Pana Boga niech zostawi w spokoju. Pomijam już to, że jego narracja jest toporna, siermiężna, banalna, prostacka (tajemnicą dla mnie pozostanie chyba na zawsze, jak niektórzy ludzie w Polsce mieniącymi niezależnymi, wykształconymi i inteligentnymi mogą takie g… nazywać sztuką. Ale … niech im będzie), nic nie wnosząca to tego, co już na tysiąc sposobów dawno zostało opisane przez o niebo inteligentniejszych ludzi. Ów Argentyńczyk, autor tych wypocin, nie ma prawa używać imienia Boga (Jezus Chrystus jest Bogiem) jako zabawki, jako rekwizytu teatralnego, nie ma prawa używać w kontekście Boskiego Imienia wulgarnych wyzwisk i szkaradnych określeń. Tego mu po prostu NIE WOLNO. Bogu należy się najwyższa część i uwielbienie w każdej sytuacji, wiedzieli już o tym ludzie z zamierzchłych epok. Jeśli współczesny troglodyta tego nie rozumie, to mu to trzeba dobitnie wytłumaczyć a nawet stawić opór, co wprost wynika z miłości bliźniego. Ta zaś nakazuje przede wszystkim troskę o zbawienie bliźniego, na co w chwili obecnej ów Argentyńczyk nie może liczyć. Bluźnierstwa nie prowadza do nieba. Jezus Chrystus liczy na nas, że pomożemy temu nieszczęsnemu człekowi to zrozumieć. Może i dla niego nie jest jeszcze za późno.

    Odpowiedz
  11. ~dybiak

    „Nadzieja to coś innego(…) Kiedy noszę w sobie nadzieję, nie chcę, by wywietrzała, pilnuję się, gdy otwieram buzię.”
    Golgota Picnic, Rodrigo Garcia

    Odpowiedz
  12. ~Kefas

    „Okazuje się, że szaleństwo wiary i pełna gęba katolickich haseł, wyraża się dopiero wtedy, gdy można stanąć przed teatrem, krzyczeć, rzucać oskarżenia i blokować kolejne spektakle.”

    Kłamstwo. Czas iść do spowiedzi. Przy okazji przypomnieć sobie, że ten sakrament poza spowiedzią ma jeszcze 4 inne warunki, więc trzeba by to kłamstwo publicznie odszczekać i przeprosić. Kogo? Wszystkich, którzy w spokoju, kulturalnie stanęli i się po prostu modlili. Różańcem, Koronką, Litanią do NSPJ… Bez wrzasków, bez zadymy…

    Ten „spokojny Kościół” to Kościół „niedzielnych katolików”. Zapraszam do tych wszystkich pełnych niespokojnego ducha ewangelizacji. Może wreszcie się Pan czegoś nauczy. Do tych, którzy wychodzą na miasto by głosić ludziom Ewangelię, do tych, którzy pojadą na „Przystanek Woodstok” tak jak kiedyś my, starsze pokolenie do Jarocina, by śpiewać, tańczyć na chwałę Pana i by mówić o osobistym spotkaniu Jezusa tym, którzy Go znają właśnie z takich „niedzielnych” obrazków dewocji, pozbawionej życia. Do tych, którzy zawsze i wszędzie gotowi są pojechać, by tylko móc dzielić się swoją wiarą. Do tych, którzy nawet kilkanaście godzin stoją czy to w piekącym słońcu czy w deszczu i modlą się nad innymi na Lednicy… Tych jednocześnie za ten fałszywy wpis też trzeba przeprosić. Wszystkie te grupy ewangelizatorów. Nie tylko tych „protestujących”, ale i tych ewangelizujących. Bo w tym zakłamaniu twierdzi się, że ich nie ma, że Kościół nie ma życia, a właśnie oni są życiem tego Kościoła. I przynajmniej część z nich znalazła czas i miejsce, by też być wśród tych „protestujących”. Ci zazwyczaj charyzmatyczni, stanęli razem z tymi, co zazwyczaj określani są mianem moherowych i wspólnie odmawiali modlitwy różańcowe, litanijne, czy do Miłosierdzia Bożego.

    Gdyby Autor bloga umiał myśleć zauważyłby, że videokopie pornospektaklu już dawno były gotowe do upublicznienia. Tak nagle znikąd się nie pojawiły, by w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa prezentować to widowisko w tylu różnych miastach Polski. Czy protestujący mieli udzial w promocji? Owszem, media lewackie chętnie wykorzystały ich do tego celu. Czy osiągnęły efekt zamierzony? Wątpię. Kilkadziesiąt, sto osób tu czy tam… Ile z nich przyszło po to, by zobaczyć, czym jest to, przeciwko czemu się protestuje, a ilu było widzów ściągniętych po prostu z klucza partyjno – ideologicznego?… Garstki ludzi. A ilu poszłoby na te spektakle czytając lewackie zachwyty: wielokrotnie nagradzany reżyser, który kieruje sztukę będącą wyrazem protestu przeciwko konsumpcjonizmowi itp. itd… I wychodziliby zniesmaczeni, pogrążeni w smutku…

    Odpowiedz
  13. ~Magdalena

    Nie doczytałam do końca wszystkich komentarzy, bo nie mam do tego cierpliwości.
    To jest właśnie to, czego tak nie mogę znieść w swoim kościele. Gęby pełne frazesów, za którymi nic nie stoi.
    Gdyby Jezus dzisiaj się tu zjawił, to może połowę z nas powywalałby ze swoich świątyń, jak kiedyś wyganiał kupców?
    Zgadzam się z autorem, gdyby nie protesty większość ludzi nie dowiedziała by się o tym, jak ktoś napisał, szambie.

    Odpowiedz
  14. ~znany redakcji

    „Jeżeli się robi tego typu, właściwie nie nazwałbym tego sztuką, tylko takie obrażanie ludzi, bo sam reżyser przyznał się, że on ma prawo obrażać, ja uważam, że nie ma prawa obrażać, jeżeli on publicznie powiedział, że ma prawo obrażać, to w Polsce prawo jest takie, że nie ma prawa obrażać, w związku z czym, niech sobie jedzie tam, gdzie można obrażać, w Polsce obrażać nie ma prawa. Jeżeli dana osoba czuje się obrażona, jego uczucia religijne, czy w ogóle prywatny człowiek nie może drugiego człowieka obrażać, czy w sztuce, czy nie w sztuce.” Z wywiadu z R Gietrychem

    A gdyby tak zrobić „Golgota ks.Boniecki & spółka” – to co by Pan, Panie Błażeju napisał?

    Ostatnia refleksja:Świat jest i zawsze był pluralistyczny . W pluralistycznym świecie jednak ścierają i konkurują ze sobą pewne perspektywy. Jeśli widzimy, że ludzie tańczą, ale nie słyszymy muzyki, to nie rozumiemy ruchów jakie wykonują. Ten kto nie podziela chrześcijańskiej wiary będzie się starał wyjaśnić ją przez coś innego niż przez prawdę jej przedmiotu. Ostatecznie nie zrozumie jednak wiary. Ale kto nie potrafi dostrzec, że wiara chrześcijańska jest jedną z wizji świata staje sie sekciarzem lub fanatykiem, który zamyka się na uniwersalność rozumu, bo wiara chrześcijńska wnosi roszczenie do tej samej uniwersalności, co rozum. *
    Ale dlaczego naciśk pada przede wszystkim na tzw, „otwartość”? A nie na prawdę, dobro i piękno?
    Za Platonem można by powiedzieć, że ktoś, kto nie jest gotowy do poważnej refleksji nad tym, co – o ile jest prawdziwe – jest najważniejsze, co wiecej jest jedynie ważne jest człowiekiem marnym.
    „W tych sprawach przecież trzeba do jednego dojść: albo się dowiedzieć jak to jest, czy wpaśc na to, albo, jesli to niemożliwe, przyjąc z tego, co ludzie o tym mówią, to, co najlepsze i co najtrudniej obalić, i na tym płynąć jak na desce; może się i tak życie przepłynie, jeśli kogoś nie stać na bezpieczniejszy i mocniejszy statek, względnie jakąś boską myśl” **

    * Parafraza za R. Spaemannem z „Odwieczna pogłoska”
    ** (Fedon 85 d)

    Odpowiedz
  15. ~asdfg

    Panie Strzelczyk. Jak pan widzi po komentarzach ten typ zenujacego kapitulanctwa i lizania tylka wrogom Kosciola ogranicza sie tylko do paru redakcji zalozonego przez komunistow lub pokomunistow pisemek udajacych katolickie. To co pan reprezentuje to jest przegrany skansen dziadow, sierot po komunizmie i sartrze. A kysz ….

    Odpowiedz
  16. ~Hubert92

    Witam wszystkich serdecznie.

    Chciałbym zadać pytanie, tylko proszę je potraktować poważnie. W co powinien wierzyć katolik? Serio się pytam bo nie wiem.

    Odpowiedz
    1. ~waldi

      Przemyśl Dwa Przykazania Miłości dotyczące Boga i bliźniego, zapoznaj się z podstawowymi prawdami wiary Składu Apostolskiego.
      Łatwo uporządkujesz swoją wiedzę jeśli sięgniesz po Katechizm Kościoła Powszechnego (Pallotinum 2012), choć oczywiście jego przestudiowanie wymaga trochę wysiłku.
      Równolegle czytaj Nowy Testament, zaczynając od Ewangelii.

      Odpowiedz
    2. ~Hubert92

      Rozumiem, a jeśli nie uznaje transsubstancjacji, papieża jako głowy kościoła, nie uznaje grzechu pierworodnego, ani kapłaństwa (bliżej mi do powszechnego kapłaństwa), nie uznaje też dogmatów o dziewictwie Marii jej niepokalanemu poczęciu, oraz jej wniebowzięciu, nie uznaje mszy jako ponowieniu ofiary, nie wierzę że istnieje czyściec, uznaje tylko dwa sakramenty: chrzest i eucharystie, nie widzę sensu w mszach za zmarłych, jestem zwolennikiem antykoncepcji, jestem za in vitro, uznaje aborcję za możliwą w niektórych sprawach, nie jestem 100% przeciwnikiem eutanazji, bezsensowny jest wg. mnie celibat duchownych (oni powinni być wybierani przez parafian na określoną kadencję).
      Uznaje 39 ksiąg ST (tanach ni septuagintę), oraz 27 ksiąg NT, oraz pierwsze 4 sobory Nicea 325 rok, Konstantynopol 381 rok, Efez 431 rok i Chalcedon 451 rok.
      W takim razie katolikiem być chyba nie mogę? Ostatnio dość mocno zastanawiam się nad konwersją w Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (luterańskiego). To by chyba była dobra decyzja prawda?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.