Abp Jędraszewski i ks. Pawlukiewicz: Mistrzowie „ciętej riposty”

mem

A Tischner mówił: „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”.

W miniony piątek ateista wszedł do łódzkiej katedry. Korzystając z organizowanych tam od kilku miesięcy cyklicznych spotkań wiernych z abp Markiem Jędraszewskim, zaprezentował swoje świadectwo niewiary i sformułował pod adresem hierarchy kilka pytań nawiązujących do interpretacji Pisma Świętego.

Abp Jędraszewski podziękował mu za obecność i wyraził swoje zdanie na temat ateizmu:

„Tylko w Bogu można odnaleźć siebie. To co daje religia, ateizm odbiera. Ateizm odbiera prawdę, poczucie sensu istnienia, odbiera prawdę dlaczego warto cierpieć, poświęcać się i mimo tylu trudności żyć”.

„Ludzie bez Boga żyją bez fundamentu”.

„To właśnie brak wiedzy, a nie jej nadmiar, jak twierdzą niektórzy, często staje się fundamentem pod ateizm”.

„Ateizm nie jest pogłębieniem duchowości, lecz ograniczeniem się do pustki, której symbolem może być pudło, w którym człowiek zamyka się przed Bogiem i stworzonym przez niego światem”.

Warto doceniać starania łódzkiego hierarchy. „Dialogi w katedrze” to dobry pomysł na formację duszpasterską i dowód, że kościół to właściwe miejsce na dialog. Jednocześnie ciągle musimy stawiać sobie pytanie o sposób w jaki traktujemy w Kościele ludzi niewierzących, wątpiących i poszukujących. I czy Kościół rządzi się prawami dialogu i miłosierdzia czy raczej publicystyki i konfrontacji światopoglądowej.

Ubiegły tydzień przyniósł jeszcze jedną spektakularną wypowiedź duchownego. 10 września w internecie pojawił się fragment kazania ks. Piotra Pawlukiewicza. Duszpasterz opowiada o wizycie w kancelarii parafialnej pewnej kobiety, która chciała zostać matką chrzestną. Duchowny, przytaczając zasłyszany dialog, zachwyca się „celną ripostą” proboszcza, który mówi do kobiety: „Przepraszam, ale pani chyba nie chodzi do kościoła”. Ona odpowiada: „No tak, nie chodzę do kościoła. Kościół nie bardzo ma dla mnie jakąś ofertę. Chodzę do lasu. Las mi daje życie, las mi daje pokój, las mi daje przestrzeń duchową”. Na to proboszcz: „Skoro tak, nie ma problemu z zaświadczeniem. Może je sobie pani odebrać w leśniczówce. Do widzenia”.

Biorąc pod uwagę odpowiedzi abp Jędraszewskiego na słowa ateisty z Łodzi, i dumę z jaką ks. Pawlukiewicz przytaczał swoją homiletyczną humoreskę, trudno widzieć w tym rzeczywistą troskę o drugiego człowieka i jego duchową przyszłość. Trudno dostrzec w tym afirmację Boga. Aktualne natomiast stają się słowa ks. Józefa Tischnera, który mawiał: „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”.

69 myśli nt. „Abp Jędraszewski i ks. Pawlukiewicz: Mistrzowie „ciętej riposty”

  1. ~Yot

    Arcybiskup Jedraszewski mowi jak do stada baranow, a nie ludzi, ktorzy nie tylko umia pisac i czytac, ale i ocenic dzialalnosc przedstawicieli Kosciola, i obrac droge zyciowa, pozwalajaca im na samorealizacje. To nie ateisci pozostaja w tyle za osiagnieciami, ktore sa mozliwe w naszych czasach, ale arcybiskup Jedraszewski, ze swoja ublizajaca ateistom retoryka.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Przepraszam, ze zmienie temat, ale po prostu piana mi wychodzi na twarz, gdy ktoś mowi i pisze „umia”. Nie zrobie tego, ale az mi się ciśnie stwierdzenie, ze chyba nie ma Pan pojęcia nie tylko o jezyku polskim, ale i o innych sprawach.

      Odpowiedz
  2. ~jtt

    Pytanie zasadnicze: czego chce od Kościoła ktoś, kto nie wierzy w Boga. Jeśli ateista odrzuca fundament Kościoła, jakim jest Bóg Jezus Chrystus, to czego oczekuje od biskupa (księdza). Przecież oni nie mają żadnej WŁASNEJ prawdy, oni mają wiernie przekazywać objawione słowa Boga. Abp Jędraszewski o tym przypomniał. Nie mógł powiedzieć owemu ateiście: nie wierzysz w Boga? Nie szkodzi, wystarczy ci Kościół. Otóż Kościół bez Boga nic nie znaczy. Biskupi i księża, którzy nie stawiają Boga pierwszym miejscu, są po prostu niepotrzebni. Arcybiskup Jędraszewski nie popełnił tego błędu. Powiedział prawdę. Los ateisty jest w jego rękach. Kościół mu pomaga, mówiąc prawdę. Uwierz najpierw w Boga, wtedy wszystko będzie u ciebie na właściwymn miejscu.

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do jtt

      Zerknij na artykul, „Po co nam Organizacja Religii Zjednoczonych”. Zobacz jak rozmawiaja ze soba supermeni, Franciszek I Perez. To przyklad do nasladowania dla biskupow I arcybiskupow.

      Odpowiedz
    2. ~klerim

      A jak rozprzestrzenia się wiara? Czy nie przypuszczacie, że gdyby pierwsi wierzący w Chrystusa tak traktowali potencjalnych Jego uczniów, Kościół już dawno by nie istniał?

      Odpowiedz
    3. ~Yot

      Do Kalina

      Uogolniasz, co ma nazwe w logice : bledne rozumowanie. Ortografia nie ma nic wspolnego z trescia wypowiedzi, a stwierdzenie, ze Franciszek nie jest zadnym przykladem, jest stwierdzeniem falszywym. Wytrzyj piane z ust.

      Odpowiedz
    4. ~Ela

      Jeszcze nie tak dawno mówiło się w Kościele, że jesli ateista decyduje sie na to, żeby wejść do kościoła i zapytać, to jest bardzo prawdopodobne, że szuka swojego miejsca i nie jest mu do końca dobrze z własną niewiarą. Dziś uważa się zwykle, że jest po prostu prowokatorem, przed którym trzeba się bronić.

      Odpowiedz
    5. ~jm

      Skoro ja, ateista, jestem w stanie pojąć i zrozumieć kogoś kto „wierzy” – nie rozumiem dlaczego wierzący nie pojmuje i nie rozumie ateisty. Otóż w moim świecie nie ma żadnego Boga. Nie jest mi on do niczego potrzebny. Podobnie nie jest mi do niczego potrzebna jakaś „prawda” (jest ich tak wiele jak wiele jest religii). Mam umysł wolny od ciągłych wyrzutów sumienia że coś w moim życiu nie podoba się jakiejś wydumanej istocie wyższej. O samej instytucji Kościoła katolickiego się nie wypowiadam by nie powiększyć ilości piany na twarzy Pani której wpis jest powyżej. Co do biskupa Jędraszewskiego: facet jest cienki. Jego argumentacja banalna. Jak większości duchownych zresztą.

      Odpowiedz
    6. ~Kalina

      @jm

      Nikt powazny w Kosciele nie gardzi osobami o innym światopogladzie, a nawet w swoim czasie papiez Benedykt XVI (czy jeszcze kardynał Ratzinger) zaproponował „dziedzince pogan”, czyli miejsca spotkań chrzescijan i ateistow. O ile wiem, takie „dziedzińce” dzialaja np. w Krakowie. Natomiast bezmyslną, tepa agresje przejawiaja zwykle ateisci prowokujac i obrazając Kościół i ludzi wierzacych. Nie trzeba daleko szukać – partia Twoj Ruch ma na sztandarze wrogość do Kościola, a jej czlonkowie w mowie, pismie i na happeningach manifestuja swoje poglady nie baczac, ze w ten sposób strzelaja sobie w stope, jako ze poparcie im drtamatycznie idzie w dół. Niedawne wystepy prof. Hartmana na warszawskim Rynku sa tego ilustracja. Prof. Hartman ponadto prowadzi blog w „Polityce”, gdzie nie jest w stanie zająć sie czem innym, jak tylko dokopywaniem polskim katolikom.

      Odpowiedz
  3. ~Kalina

    Przykre, ze ks. Pawlukiewicz postanowił upokorzyć te kobiete udowadniając, że jest idiotka i nie rozumie, co znaczy być matka chrzestna. Chyba, ze ta paniusia postanowila dokonać czegos w rodzaju prowokacji, wówczas trudno, nalezalo ja po prostu wyprosić z kościoła:))

    Odpowiedz
    1. ~Ania G.

      Dlaczego: postanowił upokorzyć? (Pomijając fakt, że tylko przytacza czyjąś rozmowę…)
      To raczej ta Pani pokazała jakim byle kim jest Bóg, Jezus Chrystus, jakim byle czym jest Kościół…

      Nie można sobie wyobrazić trafniejszej odpowiedzi, niż to co jej odpowiedziano. Do ludzi trafiają takie hm… porównania? Wypowiedzi.

      Każdy kto pracuje na co dzień z ludźmi musi się uśmiechnąć przy tej anegdocie.

      Pozdrawiam, Ania

      Odpowiedz
    2. ~jaga

      Ks. Pawlukiewicz nie mial osobistego kontaku z ta Pania tylko slyszal jej rozmowe z proboszczem. Mam nadzieje,ze On sam wyslalby ja na zielona lake bez zbednych komentarzy. Osobiscie, tak postawa zainspirowalaby mnie o wiele bardziej niz przymilanie sie,czy przepraszanie za wyprawy krzyzowe..

      Odpowiedz
  4. ~Kalina

    ” Aktualne natomiast stają się słowa ks. Józefa Tischnera, który mawiał: „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”.”

    Nie ma już wśród nas ks. Tischnera, więc pisze to z przykroscią: jego pytanie jest, przepraszam, ale niemądre. Dobro jest związane nie z kłamstwem, krętactwem i maceniem, ale z Prawda. Czyli z Ratio.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Wypowiedzi ś.p. ks. Tischnera bardzo często były po prostu obliczone na efekt u bardzo prostych ludzi, żeby nie rzec, ze same były prostackie. Ile w tym było socjotechniki, a ile immanentnej cechy księdza – nie wiem:))

      Odpowiedz
    2. ~klerim

      Skoro ksiądz Tischner nie jest dla Ciebie autorytetem, to może będzie Jezus, który nie zaprzeczył, że Jawnogrzesznica popełniła grzech, ale zadał Faryzeuszom kwestię, czy na pewno za to powinno się człowieka zabijać, czy raczej dać mu drugą szansę…

      Odpowiedz
  5. ~jtt

    Do Yot (18:19)

    Szymon Peres zaproponował Franciszkowi, ni mniej ni więc, szefostwo w nowej organizacji o nazwie Organizacja Religii Zjednoczonych. Nie wiem jak sobie Peres wyobraża cele i misję takiej organizacji (szczegółów nie zdradził), jedno jest pewne: były minister spraw zagranicznych Izraela i papież nie mówili o Kościele katolickim, lecz o czymś, co jeszcze nie istnieje. Tu nie ma żadnej, absolutnie żadnej analogii do rozmowy między abp Markiem Jędraszewskim a owym ateistą.
    Twoje porównanie jest nieadekwatne.

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do jtt,

      To nie chodzi o to o czym Franciszek I Perez rozmawiali, tylko jak jeden traktowal drugiego. Autor powyzszego artykulu podkresla paternalistyczny stosunek arcybiskupa do ateistow, ktory wyklucza jakikolwiek dialog.

      Odpowiedz
  6. ~jtt

    Do Yot

    Mówiąc prościej Peres i Franciszek spotkali się w innym celu. Powtarzam, wierzący w Boga biskup nie głosi własnej prawdy, lecz prawdę Boga. W takiej sytuacji biskup i ateista nie są i mogą występować na równej stopie (nazywaj to paternalizmem czy jakkolwiek inaczej, nieistotne). Biskup ma obowiązek przekonywać, że Bóg istnieje i o wszystkim tym, co z tej Rzeczywistości wynika. Nie może powiedzieć: a wie pan, a właściwie to ja też nie wiem czy On istnieje czy nie. Podyskutujmy, może do czegoś wspólnie dojdziemy. Abp Jędraszewski ma również wykształcenie filozoficzne, ale jako biskup nie może występować na pierwszym planie jako filozof. Jako filozof mógłby zaczynać i kończyć na dyskusji.

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do jtt,

      Spotkanie w katedrze odbylo sie pod haslem „Dialogi w Katedrze”. Wystapienie arcybiskupa mowiacego, jest tylko jedna dobra droga zyciowa, I to jest ta ktora ja ide, nie ma nic wspolnego z celem spotkania. Autor artykulu przytacza slowa Tishnera „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”. No bo I jakim rezultatem ze spotkania moze pochwalic sie arcybiskup? Kogo przekonal? Autor pisze ..”ciągle musimy stawiać sobie pytanie o sposób w jaki traktujemy w Kościele ludzi niewierzących, wątpiących i poszukujących. I czy Kościół rządzi się prawami dialogu i miłosierdzia czy raczej publicystyki i konfrontacji światopoglądowej.”
      A dlaczego biskup i ateista nie moga znalezc sie na jednej plaszczyznie? Tylko w takiej sytuacji mozna mowic o dialogu.
      Piszesz, biskup ma obowiazek przekonywac, ze Bog istnieje. Arcybiskup nie przekonywal, ze Bog istnieje. On apodyktycznie stwierdzal, ze ateizm jest zlem. Moze jak zobaczy jaki oddzwiek w mediach mialo jego wystapienie, nastepne beda lepsze.

      Dziekuje za Twoja odpowiedz.

      Odpowiedz
  7. ~jtt

    @ Kalina

    Tak ostro bym ks. Tischnera nie oceniał. Jego fenomenologia, zwłaszcza w artykułach dotyczących filozofii spotkania czy na poziomie „Sporu o istnienie człowieka”, była przedniej jakości. Budziła i budzi nadal żywe zainteresowanie. Warto także zwrócić uwagę na jego „Polski kształt dialogu” (losy powojennego „dialogu” katolików z marksistami), gdzie, moim zdaniem, precyzyjnie pokazał, jak to się stało, że tak z gruba ciosani ideolodzy partyjni jak młody Kołakowski, później stali się jednak filozofami dużej, i to światowej, klasy (Kołakowski z epoki „Głównych nurtów marksizmu”), jaką rolę odegrali filozofowie ze szkoły lwowskiej prof. Twardowskiego. Tischner świetnie to pokazał. Tischner jako filozof był bardzo twórczy, miał przenikliwy umysł, co oczywiście bardziej ujawniało się na seminariach filozoficznych niż podczas swobodnych spotkań z wielbicielami jego góralskiego humoru. To były jednak inne spotkania. Tischner jako filozof, poważny filozof (nie bawił się filozofią) dowcip, żart, anegdotę nigdy nie traktował jako jedynie środek ku rozweseleniu słuchaczy, u niego zawsze była to zręczna, przemawiająca do wyobraźni ilustracja tezy filozoficznej, którą wcześniej wygłaszał. Czy to było upraszczanie filozofii współczesnej? I tak i nie. Stale podkreślał, że najbardziej zawiła kwestia filozoficzna powinna się dać przełożyć na taki język, w którym odbija się ludzkie życie, takie jakie ono jest. Czy to znaczy, że sam zawsze wyrażał się zrozumiale? Nie, nie zawsze. I nie chodziło o język, którym się posługiwał, tu na ogół wszystko było jasne, chodziło o przedmioty, których tym językiem dotykał. Tu nie wszystko było jasne – to był materiał do dyskusji, do poważnej dyskusji, której Tischner raczej nie doświadczał. Adwersarze, szybko rezygnowali, a on z kolei lubił sobie w takich sytuacjach pomagać zgrabnym sofizmatem, czym jednak zniechęcał rozmówców. Nie, nie, Tischner nie był postacią jednowymiarową.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Ks. Tischner byl teologiem o ustalonej renomie i nie mnie recenzowac jego wiedze i poglady. Ja znalam go jedynie z wystapien „pod publiczke”, ktorymi zjednywał sobie ludzi nie do konca rozumiejacych, czym jest wiara i Kościół. Byl jednym z tych duchownych, ktorym bardziej zalezy na „efekcie” niz na rzeczywistej ewangelizacji. Osobiscie takie traktowanie sluchaczy bylo dla mnie zawsze podejrzane.

      Odpowiedz
  8. ~jaga

    Zgadzam sie z ks. Pawlukiewiczem – odpowiedz proboszcza byla adekwatna do tupetu tej Pani. Szacunek wymaga, by potraktowac ja powaznie. Kobieta nie ma podstawowej wiedzy o sakramentach, juz nie mowiac o przyzwoitym zachowaniu.
    A swoja droga, czy to addendum do ostatniego blogu Pani Zuzanny Radzik?

    Odpowiedz
    1. ~jaga

      Do WowRas:

      Nie. Tupetem jest to,ze at pani zada zaswiadczenia,zeby mogla swiadczyc o czyms, w co nie wierzy. To polaczenie tupetu z cynizmem. Jesli uda jej sie wkoncu kogos zmanipulowac, i otrzyma taki document, to niech dobry Bog ma w opiece jej chrzestne dziecie…

      Odpowiedz
  9. ~ŁR

    Może i masz rację, ale jakie z tego dobro? Nie wnikając w treść artykułu i odniesienia do innych osób autor zapomniał przed napisaniem zadać sobie właśnie to pytanie. Mam nadzieję, że teraz nadejdzie czas refleksji i jakie dobro płynie z tego artykułu? Liczę na odpowiedź.

    Odpowiedz
  10. ~okti75

    Do autora.
    Odniosę się do drugiej sprawy i wypowiedzi ks. Pawlukiewicza, bo o pierwszej mamy za mało danych (co powiedział dokładnie ten ateista i jak wygladała cała rozmowa).

    Ja uważam, że to nie było odsyłanie do lasu, podobnie jak Jezus nie miał zamiaru obrazić i poniżyć pewnej poganki, z Ewangelii czytanej w kościele kika tygodni temu, a którą porównał do psa. Ów kobieta, która prosiła Go by wyrzucił z jej córki złego ducha w ten sposób została jedynie sprowokowana do POKORY przed Bogiem i PRAWDY o Nim! A ponieważ ta kobieta będac poganką prosząc Go o to o co prosiła musiała niejako uznawać Jego boskość, bo inaczej by nie wierzyła, że On to może zrobić. I On to uznał za wystarczajacy gest by stało się tak jak chciała. W takim razie On ją wywyższył a nie poniżył! 🙂

    Co do tej pani co woli las od kościoła, to odpowiedź proboszcza była TYLKO logiczną konsekwencją jej wywodu o lesie i kościele!
    Jeśli chodzi do lasu a nie do kościoła, to PO CO tu przyszła? Chce być chrzestną, a potem to dziecko być sprowadzać na manowce wiary w las?! Jeśli las jest tym czego ona pragnie i co ją uszczęśliwia to niech zrobi temu dziecko „chrzest” w lesie w jakiś pogański sposób o ile rodzice tego dziecka na to przystąpią… 😛
    Nie może być tak, iż Kościół tej kobiecie nic nie daje, ale z drugiej strony ona chce go wykorzystać instrumentalnie dla „papierka”! 🙁
    Wiara to jak wspomniałem LOGIKA I KONSEKWENCJA w co i Kogo się wierzy inaczej jest wiarą bylejaką. Nie może być tak, że niby wierzący kształtuje swoją wizję Boga czyniąc z Niego bożka, lub dosadniej cielca!

    Dziwię się więc, że autor nie podąża myśleniem za postępowaniem Jezusa w przytoczonej przeze mnie Ewangelii… 🙁

    Odpowiedz
  11. ~szorka

    Ateista wszedł do kościoła! Straszne! Abp Jędraszewski zaliczył go do gorszego gatunku ludzi- niewierzących. A biskup pedofil odprawiający mszę, a ksiądz biznesmen skupujący nieruchomości z datków na tacę, a ksiądz gej deprawujący młodych chłopaków, a ksiądz konkubent wracający rankiem na pierwszą mszę? ONI SĄ WIERZĄCY.
    Tak jak kupując auto od złodzieja wiesz, że jest to akt kupna nieważny w świetle prawa tak msza odprawiana przez zboczeńca, oszusta czy niemoralnego księdza jest nieważna. TO JEDNAK NIE ZNACZY, ŻE NIE MA BOGA i ja z NIM mogę nawet w lesie porozmawiać, a ksiądz Pawlukiewicz zamiast kazań powinien głosić homilie – to pogłębia wiarę.

    Odpowiedz
    1. ~okti75

      Nie zaliczył go do gorszego gatunku ludzi, tak jak Jezus nie zaliczył pewnej poganki do psów, o czym piszę wyżej.
      trzeba rozumieć co się czyta i w jakim kontekście a nie formuowac tezy pod ideologiczne poglądy! 🙁

      Co do ważności czy niewazności mszy świętej to widzę, że tez nie masz o tym pojęcia, bo święcenia sa ważne, gdyż moc mszy świętej nie wypływa z tego czy innego księdza, ale z mocy Boga. Dopiero gdy Kościół pozbawi takiego księdza święceń kapłańskich nie może on sprawować mszy i sakramentów, bo wtedy są nieważne. Ale to też zależałoby od tego czy wierni by o tym wiedzieli.
      Porównanie z kradzionym autem kompletnie nie udane, bo ten czy inny zły ksiądz NIE UKRADŁ święceń, co najwyżej im się sprzeniewierzył. Twój przykład byłby właściwy dla księdza, który byłby pozbawiony święceń a wykonywałby dalej swoje funkcje, o których wspomniałem

      Odpowiedz
  12. ~Maria(m)

    „Ubiegły tydzień przyniósł jeszcze jedną spektakularną wypowiedź duchownego. 10 września w internecie pojawił się fragment kazania ks. Piotra Pawlukiewicza. Duszpasterz opowiada o wizycie w kancelarii parafialnej pewnej kobiety, która chciała zostać matką chrzestną. Duchowny, przytaczając zasłyszany dialog, zachwyca się „celną ripostą” proboszcza, który mówi do kobiety: „Przepraszam, ale pani chyba nie chodzi do kościoła”. Ona odpowiada: „No tak, nie chodzę do kościoła. Kościół nie bardzo ma dla mnie jakąś ofertę. Chodzę do lasu. Las mi daje życie, las mi daje pokój, las mi daje przestrzeń duchową”. Na to proboszcz: „Skoro tak, nie ma problemu z zaświadczeniem. Może je sobie pani odebrać w leśniczówce. Do widzenia”.

    Hmmm…? 😉 Chodzić można do supermarketów, sąsiadów, do urzędów
    …i do lasu też. Zdaje się, że wpadka duszpasterza jak i kaznodziei jest dość wstydliwą postawą, którą raczej trzeba ganić, aniżeli chwalić się publicznie. Kobieta bardzo dobrze zrozumiała intencje i zareagowała adekwatnie do zachowania księdza. Ten zaś gdyby nie okazał się bardziej urzędnikiem, niźli duszpasterzem zapewne wyjaśniłby, ze tu nie chodzi o zaświadczenie, ani też tzw. ‚chodzenie do kościoła’.
    Szkoda, ze nie miał innej, lepszej oferty. Istotnie las w owej polemice okazał się ciekawszym miejscem dla ducha, miejscem w którym można Nim pooddychać.

    Jakim mnie stworzyłeś takim mnie masz. Chcesz, abym był petentem, a Ty-duszpasterzu urzędnikiem to proszę bardzo, na życzenie. Ale pamiętaj też, że zaświadczenie można sobie kupić. Cenniki bywają w niektórych miejscach niezbyt wygórowane.

    Odpowiedz
    1. ~Maria(m)

      Nasuwa się jeszcze myśl o pewnym zdarzeniu opisanym na kartach Ewangelii. Historia dwóch braci. jeden bardzo skrupulatny, wykonywał posłusznie polecenia ojca, drugi zagubiony, niesforny, cierpiący niewygody jakby na własne życzenie. Ojciec kocha obu jednako, a nawet tłumaczy starszemu iż trzeba cieszyć się że ów brat był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się.

      Pamiętamy, że historia miała niejako dwa zakończenia. Nawrócił się nie tylko ów młodszy, ale dzięki niemu, czy za jego sprawą straszy zrozumiał swój egoizm, pychę ….

      Odpowiedz
    2. ~okti75

      Co Ty bredzisz?!
      Jasne, że chodzić można i do lasu i do supermarketu! 🙂
      Tyle, że ona chodziła – jak twierdziła W KONTEKŚCIE – do lasu ZAMIAST do kościoła!
      W takim razie PO CO chce zostać matką chrzestną? Dla funkcji? A czy wie, że taka funkcja ma w swej idei pomagać rodzicom (a po ich ewentualnej śmierci przejąć za nich rolę całkowicie) )w wychowaniu dziecka w wierze katolickiej? A skoro tak, to co ona mu może zaprzentować – herezję, że las może zastapić Kościół?!

      Jak się nie znasz na temacie to się nie wypowiadaj, bo się kompromitujesz!
      Wiem, ze nie możesz się powstrzymać, by dokopać Kościołowi nie Twojej wizji, ale zacznij myśleć, a nie ideologicznie pluć na księży!

      Odpowiedz
    3. ~Misiek z Sokołówki

      Jeżeli chodzisz do lasu i się tam modlisz to nie oczekuj, że dostaniesz zaświadczenie z miejsca do którego nie chodzisz. To jest chyba logiczne. Ksiądz się zapytał „Czy chodzi Pani do Kościoła” „Nie, do lasu” „No to sorry Batorry, leśniczówka 3 przecinka na lewo”. To tak jakbyś poszła do jakiegoś zakładu i zażądała wypłaty. Co prawda ty nie pracujesz, ale chodzisz do parku i w związku z tym ci się należy.
      Kościół jest otwarty na wszystkich, ale Ci wszyscy muszą chcieć przyjść. Ksiądz nie będzie się uganiał za wiernymi. Nie chcesz – nie chodź, ale pamiętaj o konsekwencjach.

      Odpowiedz
  13. ~Maria(m)

    „Ateizm nie jest pogłębieniem duchowości, lecz ograniczeniem się do pustki, której symbolem może być pudło, w którym człowiek zamyka się przed Bogiem i stworzonym przez niego światem”.

    Osobiście odnoszę wrażenie, ze to przed Bogiem i stworzonym przez Niego światem zamykają się nasi hierarchowie. No, bo jak zrozumieć szykanowanie innych ludzi, brak woli zrozumienia innego człowieka.
    A jeśli już się do niego łaskawie przemówi to najwyżej z katedry: Ty nie masz nic, jesteś zerem, a ja mam wszystko, bo Bóg jest ze mną, a nie z Tobą.

    I kto tu jest w zamknięciu? Jakże człowiek przeczy sobie, zamiast wyjść
    naprzeciw owemu ‚stworzeniu’ Bożemu wypomina mu, że bark mu korzeni, fundamentu, a niby skąd to wie? Kto szepnął do ucha?

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do Maria (m),

      Popieram Twoja wypowiedz. Arcybiskup– podobnie jak I inni hierarchowie—wykazuje brak szacunku nie tylko dla niewierzacych, albo myslacych inaczej anizeli oni, ale I wierzacych, ktorzy sluchaja takiego “dialogu”

      Odpowiedz
  14. ~Maria(m)

    Do Pana ‚~okti75’

    Szanowny. Chcesz zabrać głos i być przyjętym godnie stosuj się do zasad wypracowanych przez społeczeństwo żyjące w kulturze i poszanowaniu drugiego. Pana prywatne priorytety i sposoby kontaktów z innymi nie są przedmiotem dyskusji. Tu nie pańskie podwórko.
    To proboszcz zasugerował, że kobieta nie chodzi do kościoła.Takim językiem posługują się ludzie istotnie nie mający z rzeczywistym kościołem wiele wspólnego- oni chodzą, ale nie wiedzą
    ‚z czym to się je’. Bardzo słabo wypadło tutaj duszpasterstwo, któremu wiara kojarzy się z chodzeniem do kościoła i zaświadczeniem

    Odpowiedz
    1. ~okti75

      Powtarzam, co Ty bredzisz?! 🙁 Ręce opadają 🙁 🙁 🙁
      Ty nie rozumiesz o czym jest rozmowa!
      Ta kobieta przyszła do kościoła, do kórego nie chodzi, bo woli las!!! Ona przyszła po „papierek” by zostać matką chrzestą Kościoła o którego wierze widać nie ma wiekszego pojęcia! 🙁 To ona potraktowała Kościół jak urzęd! Jakże trzeba być ślepym i obłudnym by tego nie zauważyć, ale odwracać kota ogonem?! 🙁 🙁 🙁
      „To proboszcz zasugerował, że kobieta nie chodzi do kościoła”.
      A ona temu pewnie zaprzeczyła?! 🙁 Naprawdę ręce opadają… 🙁 🙁 🙁

      Aha, i jeśli znów „nakrzyczałem” na Ciebie to popatrz na Jezusa jakże często „krzyczał” na faryzeuszy i uczonych w Piśmie, oraz „wyzywał” ich od hipokrytów. Zacznij żyć DUCHEM Ewangelii korzystaj z przykładów, które daje nam Chrystus, a wyzbyjesz się tego oceniania innych wg własnej ideologii i zaczniesz wiedzieć „z czym to się je”! AMEN
      Pozdrawiam z modlitwą i już bez odzewu.

      Odpowiedz
    2. ~Kalina

      @~okti75

      Osoba, ktorą Pan (Pani) stara sie traktować powaznie i powaznie odpowiadac, a ktorej aktualny nick jest „Maria(m)”, jest znana od lat na forum TP. Pisze pod rozmaitymi nickami, a celem jej wypowiedzi jest deprecjacja katolicyzmu i Koscioła Katolickiego. Myslę z reszta, ze jest to podmiot zbiorowy, ktorego poszczegolne skladowe włączaja sie w dyskusje na rozmaite tematy zgodnie z „kompetencja”. Myslę, ze najlepiej jest ignorowac te posty, w wyjatkowych przypadkach skomentowac to tak, ja Pan (Pani) to zrobil, czyli podsumowac kwalifikacje intelektualne autora:)) Pozdrawiam:))

      Odpowiedz
  15. ~Religiusz

    „Tylko w Bogu można odnaleźć siebie”
    „Ateizm odbiera prawdę, poczucie sensu istnienia, odbiera prawdę dlaczego warto cierpieć, poświęcać się i mimo tylu trudności żyć”.
    „Ludzie bez Boga żyją bez fundamentu”.
    „To właśnie brak wiedzy, a nie jej nadmiar, jak twierdzą niektórzy, często staje się fundamentem pod ateizm”.
    „Ateizm nie jest pogłębieniem duchowości, lecz ograniczeniem się do pustki, której symbolem może być pudło, w którym człowiek zamyka się przed Bogiem i stworzonym przez niego światem”

    Taki zbór bzdur wypaplany na jednej imprezie to majstersztyk – czuję tu boskie natchnienie. LOL!
    Może ktoś podejmie się dowiedzenia poprawności tez pana księdza – chętnie poczytam. Np. tego, że 100% zasmarkanych Papuasów (sami wierzący) żyje z fundamentem a 88 procentom laureatów Nagrody Nobla w dziedzinach Chemia/Fizyka/Medycyna tych fundamentów brak.
    To by mogło być jeszcze zabawniejsze niż wypowiedzi pana księdza.

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do Religiusz
      Nie spodziewaj sie odpowiedzi na Swoje pytanie. Slawna Deklaracja Wiary miala paragrafy tak zle sformulowane, ze ich sens byl nieznany, mimo to 3,000 osob sluzby zdrowia podpisalo ja, na czele ze slawnym Chazanem! Podpisali ja, bo firmowal ja Kosciol.

      Odpowiedz
  16. ~Maria(m)

    Do ‚~Yot’

    Cóż począć, kiedy za dialog z wiernymi uważa się już ‚chodzenie do kościoła’. Dobrze jest mieć kontakt wzrokowy, ale to nie wyczerpuje całej kafeterii, możliwości dialogu. I co proboszcz ma uczynić gdy nie widzi człowieka w kościele? Może trzeba go poszukać?
    Może wyjść ze świątyni/kościoła i pójść za człowiekiem, spotkać się z nim?
    Biskup G. Ryś na ten przykład zachęca do wyjścia na ulicę. „idźcie już stąd na ulice, na place waszych miast. Idźcie do moich przyjaciół przywróćcie im światło…” – to swego rodzaju posłanie/rozesłanie, taka sobie pieśń religijna z czasów pierwszego roku(?) pontyfikatu Jana Pawła II.

    Ponadto z innych źródeł mi wiadomo, że dobrze jest pokazać się w kościele, zwłaszcza przed wyborami. Chodzenie do kościoła w pewnych kulturowych regionach jest dobrze widziane, zaś nie-chodzenie może wiązać się z wieloma przykrościami, nawet wykluczeniem.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~Yot

      Do Maria (m),
      Dzieki za odpowiedz i pozdrowienia. Wyjasnilas mi na czym polega “dialog” w Kosciele. Ide z moim rudym pudlem do lasu.
      Nie trac dobrego samopoczucia, z powodu atakow, tych ktorzy nie rozumieja Twoich wypowiedzi.

      Odpowiedz
  17. ~Maria(m)

    Do ‚Yot’

    Chyba za wcześnie trochę na spacer? Z rudym pudłem, czy pudlem?
    Przyznam, ze nie widziałam dotąd rudego pudla.

    „Myśl jest przestrzenią dziwną” – wciąż biję się z myślami, komu bardziej, Karolowi Wojtyle, czy Tischnerowi przypisać pomyślunek.

    „Masz prawo się z czymś nie zgodzić, ale musisz umieć powiedzieć dlaczego, bo tylko wtedy można nawiązać dialog…” – to już na pewno Tischnera. Jest jeszcze inna Jego opinia -wypowiedź na temat dialogu w Kościele, ale nie wiem, czy miejsce odpowiednie na taką ‚ ripostę'(?)

    Odpowiedz
  18. ~Kazimierz S

    Z tej dyskusji można wywnioskować, że kilka osób zabrały się ochoczo do sporu kto jak rozumie biskupa i proboszcza. Przy okazji pojawiło się kilka mądrych cytatów. Właściwie to wszystko. Może dobrze by było, aby sobie nie wytykać potknięć. Dyskutantom, polecam cytat ks.prof. J. Tischnera.

    Odpowiedz
    1. ~Maria(m)

      Błędem jest twierdzenie jako drugi był gorszym stworzeniem Bożym, albo co gorsza nie był nim wcale. I nie jest to błąd jaki popełnia niedojrzały uczeń. Kto jak kto, ale kapłan powinien wiedzieć, ze każde stworzenie Boże, w tym najpełniej człowiek nosi w sobie iskrę Bożą, coś co nie ulega zniszczeniu i całkowicie należy do Boga. Tym jest nasze dobro, pierwotna, nieskażona receptywność bytu. Widział Bóg, ze było dobre, a nawet bardzo dobre. Skoro Bóg tak widział nie pozostaje nic innego jak ‚bycie jak Bóg’ w owym ‚widzeniu’ drugiego. To nie są potknięcia to znacznie coś więcej i nie można nad tym przejść do pożytku…

      Odpowiedz
  19. ~Piotr

    Czytając felieton Pana Strzelczyka nasuwają się następujące odczucia: Panu Redaktorowi Strzelczyk nawet do pięt nie dorasta ks. Pawlukiewiczowi, a tym bardziej abp Jędraszewskiemu. W zasadzie można tylko stwierdzić, że Pan Strzelczyk to mistrz mało poważnych, aby nie powiedzieć dosadniej głupkowatych tekstów. Na szczęście ksiądz nie musi być uszyty na miarę Wyborczej lub Tygodnika.

    Odpowiedz
  20. ~Vicky

    A co z ludźmi, którzy wierzą w Boga Jedynego? I w 2-gie przykazanie: nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.( Biblia Tysiąclecia)
    Dlaczego Kościół wykasował to przykazanie?
    Czy ktoś odpowie na to pytanie?
    Dlaczego biskupi nie rozmawiają z takimi ludźmi, tylko kwitują ich, że nie wierzą i tyle.

    Odpowiedz
    1. ~WowRas katolik

      Myślę, że personel (za ks. Bonieckim znaczy księża kk) ma kłopot z samodzielnym myśleniem (nie wiem, czy nie potrafią, nie mogą, nie chcą). Wolą klepać wyuczone formuły, sprawdzony model (tak niewątpliwie jest łatwiej). Stąd standardowe odpowiedzi, wyświechtane cytaty, slogany, itp. Na ich nieszczęście samoświadomość, poczucie własnej wartości, mocno wzrosła zwłaszcza w XXw. ludzie stali się samodzielni, samodzielnie myślący. I jak tu do takich teraz mówić, jak przekonać ? Na pewno nie starymi metodami, jak to podano w niniejszym artykule. Skoro wolą klepać po staremu, to czy naprawdę zależy im na ewangelizacji ? Skoro wolą traktować innego z góry (jak monopolista) lub odgrywać urzędnika, to czy naprawdę zależy im na drugim człowieku ? …

      Odpowiedz
    2. ~jaga

      Pozostajac z Panem w kontakcie..:)

      Ludzie nie tyle stali sie samodzielni co powierzchowni i dyletanccy. W dodatku utracili poczucie jakiejs elementarnej przyzwoitosci, i przypisuja sobie atuty, ktorych nie posiadaja albo tez daja sobie prawo odmawiania tychze osobom,ktore przez prace zasluzyli sobie na szacunek, jak w/w Biskup,czy ks,. Pawlukiewicz.

      Odpowiedz
  21. ~Vicky

    Do ~jaga
    Ludzie zaczynają myśleć i zadawać pytania, a nie tylko słuchać. Zaczynają analizować odpowiedzi. Pragnę też dodać, że moim zdaniem wszyscy ludzie zasługują na szacunek, a nie tylko kler i ludzie związani z tym środowiskiem.

    Odpowiedz
    1. ~jaga

      Poprzez internet ludzie maja szerszy kontakt ze swiatem,ale tez bardziej powierzchowny. Innymi slowy, zbyt czesto wydaje im sie,ze wiedza, podczas,gdy padaja ofiara manipulacji. Wiadomosci trzeba umiec zinterpretowac, a to wymaga wysilku i poglebionej wiedzy. Wlasnie z takiego dyletanctwa biora sie kwiatki, ktore rosna bujnie na niwie pop prasy czy facebooka. Czytajac o tym, co zrobil jakis ksiadz,czy inna osoba spolecznego zaufania, latwo rozgrzeszyc siebie z naszych malych grzeszkow… ( po co ksiadz?:))
      Oczywiscie, jestem za pietnowaniem niemoralnego prowadzenia sie kleru,czy jakiegos doktora S. z miasta W. -tu internet dobrze sluzy w zwalczaniu naduzyc. Ale, powtarzam, nie wolno bezrefleksyjnie ufac wszystkiemu na co napotyka sie w internecie.

      Odpowiedz
  22. ~Vicky

    Bardzo słusznie, ważna jest wiedza i pogłębiony kontekst, ale co z pytaniami na które nikt nie chce odpowiedzieć. To tylko zwykłe pytania, lecz ten kto je zadaje postrzegany jest jako burzyciel
    i wichrzyciel, od razu oceniany negatywnie, a o pytaniach, a tym bardziej o odpowiedziach nikt już nie pamięta…

    Odpowiedz
  23. ~jaga

    No przeciez, podobno, ludzie potrafia sami odpowiedziec sobie na wszelkie pytania:))

    Jakie konkretnie pytania ma Pani na mysli?

    Odpowiedz
    1. ~Vicky

      Mam na myśli np. pytania o zagadnienia z Biblii.
      Jestem zbywana banalnymi odpowiedziami, nie ma żadnej dyskusji. Dużo czytam, ale nie znajduję odpowiedzi na interesujące mnie pytania. Życie toczy się dalej, a pytań przybywa…

      Odpowiedz
  24. ~Misiek z Sokołówki

    Chrzest jest przyłączeniem do Kościoła. To nie jest tylko obrzęd taki jak imieniny cioci. To wydarzenie mistyczne, duchowe. Matka chrzestna jest zobowiązana do przekazania wiary. Najczęściej to rodzice chrzestni mają głęboko w tyle. Ale po ot ona jest. Jak ktos się deklaruje że nie jest katolikiem, to nie ma prawa być rodzicem chrzestnym. I tyle w temacie.

    Odpowiedz
  25. ~jaga

    Panie Blazeju,

    Chyba nalezy mi sie przynajmniej wyjasnienie, dlaczego nie puszcza Pan moich postow do internautki Vicky, z linkami do konferencji o.Szustaka i ks. P. Pawlukiewicza?

    Odpowiedz
  26. ~Vicky

    Przeczytałam regulamin i nie ma w nim nic o takim zakazie. Czy to dotyczy tylko tego bloga? i dlaczego? Jest to dzielenie się informacjami. Prowadzący blog jest temu przeciwny? W imię czego?
    Pozdrawiam
    Vicky

    Odpowiedz
  27. ~Ewa

    Panie Błażeju, chyba nigdy Pan nie słuchał konferencji i homilii ks. Piotra. Gdyby Pan słuchał to nie przyszłoby Panu nawet do głowy tak pochopnie posądzić tego księdza. Ks. Piotr akurat zrobił bardzo wiele dobrego na rzecz dialogu z tzw. ateistami i pokazania im prawdziwej chrześcijańskiej miłości. Szkoda, że wydaje Pan tak krzywdzące opinie nie zastanawiając się co dany człowiek miał na myśli.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.